
Od Sydney po Perth. Przez zakorkowane miasta, niezaludnione, dzikie tereny aż po niemal krańce świata urzekające pięknymi widokami na ocean, góry, bezdroża i niekończące się niemal niziny.
Tak wyglądały ostatnie tygodnie podróżującego po Australii Wojtka Gawrońskiego. Ostrowski podróżnik pokonał 4 552 km. Rowerem. Jego podróż zaczęła się właśnie w Sydney, a stamtąd wyruszył do leżącej na drugim końcu kontynentu Esperance. Zajęło mu to 38 dni.
Ostatni odcinek podróży był dla niego już czasem odpoczynku. Trasę Esperance – Albany – Perth pokonał autobusem dając odpocząć zmęczonym nogą i kręgosłupowi, który także dostał w kość podczas tak długiego dystansu pokonywanego jednośladem.
„Do Perth docieram w Wielki Piątek Do znajomego Pawła, który razem ze swoją rodziną gości mnie przez święta. Spędzam je prawie jak w domu i w niedzielę o 22:20 wylatuję w stronę Warszawy. Decyduję się na lot przez Dubai i całe szczęście wszystko idzie według planów i w Dyngusa ok. 13:00 ląduję w Warszawie, skąd pociągiem kieruję się do domu, do Ostrowa Wielkopolskiego. W domu jestem ok 19:30” – to ostatni meldunek z podróży nadany przez Wojtka na fanpage’u Rower to jest świat, gdzie można było śledzić jego wyprawę.
Długa rozłąka z rodziną sprawiła, że przystanek Ostrów cieszył go równie mocno, co samotna podróż po wymarzonej Australii.
Wojtek, dzięki łączeniu przyjemnego z pożytecznym, a więc rowerowej wyprawie i pomaganiu dzięki sponsorom, zebrał 17 000 zł dla małej Hani, która potrzebuje finansowania na pokrycie kosztów leczenia i rehabilitacji. Dziewczynka z gminy Nowe Skalmierzyce choruje na rzadką i nieuleczalną chorobę genetyczną (zespół Kabuki).
Trafiłeś na ten artykuł w mediach społecznościowych? To jeden z wielu materiałów, jakie każdego dnia publikujemy na wlkp24.info. Aby nie przegapić żadnego, zaglądaj bezpośrednio na wlkp24.info.
środa, 8 kwietnia, 2026
I nic go nie zjadło