Brązowi medaliści nie zwalniają tempa. W niedzielny wieczór Rebud KPR Ostrovia wygrała mecz 19. serii ORLEN Superligi w Lubinie z Zagłębiem 28:23 (16:13). Biało-czerwoni wykonali zadanie, bowiem Miedziowi to czerwona latarnia rozgrywek. Dla zespołu prowadzonego przez Kima Rasmussena to dziewiąta wygrana z rzędu. Przedłużenie serii do dziesięciu będzie bardzo trudne, bowiem w sobotę do Ostrowa Wielkopolskiego przyjedzie mistrz Polski, czyli Orlen Wisła Płock.

Rebud KPR Ostrovia mimo kontuzji Ivana Burzaka kontynuuje zwycięską passę. Rok 2025 kończyli siedmioma wygranymi z rzędu. W styczniu wygrali dwa mecze w Turnieju o Puchar Prezydenta Ostrowa Wielkopolskiego, ale przegrali pucharowe spotkanie z PGE Wybrzeżem Gdańsk. Po wznowieniu rozgrywek ligowych są jednak nadal niepokonani. Najpierw pokonali we własnej hali MMTS Kwidzyn, teraz wrócą z trzema punktami do domu z Lubina. Dzięki wygranej z Zagłębiem wrócili na trzecie miejsce w tabeli.
Zagłębie Lubin niemal od startu nowego sezonu Orlen Superligi okupuje ostatnie miejsce w tabeli Orlen Superligi. W tej sytuacji, niedzielny mecz mógł wydawać się formalnością. Rebud KPR Ostrovia, co prawda szybko przejęła kontrolę nad meczem dzięki bardzo dobrej dyspozycji w bramce Jakuba Zimnego i Kamila Adamskiego w ofensywie, ale gospodarze nie zamierzali szybko się poddawać. Goście szybko objęli sześciobramkowe prowadzenie, żeby po kilku chwilach gospodarze zbliżali się na dwa trafienia.
Taki obraz gry oglądaliśmy także w drugiej połowie, kiedy goście mogli szybko zamknąć mecz, ale niewykorzystane sytuacje w ataku, wykorzystywali rywale. Czas dla trenera Kima Rasmussena i biało-czerwoni znów wracali na bezpieczne prowadzenie. Mimo szarpanej gry, brązowi medaliści kontrolowali losy spotkania od pierwszej do ostatniej minuty.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz