Coraz więcej podobnych wpisów na Facebooku dotyczących tajemniczej „Służby Sąsiedzkiej”. Przyglądamy się tej sprawie i wskazujemy, jak chronić się przed dezinformacją.

Na lokalnych grupach „spotted” w całym kraju w ostatnich dniach publikowane są posty o tej samej lub bardzo podobnej treści. Informacja dotyczy zawiązania się tzw. „Służby Sąsiedzkiej” – nowego i tajemniczego tworu, który rzekomo rozpoczął działalność na terenie miast w różnych częściach kraju. W opisie czytamy: „Z radością informujemy, że w ciągu pierwszych 24 godzin do naszej inicjatywy dołączyły kolejne dwie osoby, które wspólnie będą dbać o porządek i bezpieczeństwo na terenie miasta”.
Tajemnicza „Służba Sąsiedzka”, która w ten sposób się ogłasza, informuje we wpisach na facebookowych grupach (w tym na jednej związanej z Ostrowem Wielkopolskim), że jej celem jest „systematyczne dokumentowanie przypadków łamania przepisów, szczególnie w zakresie nieprawidłowego parkowania, palenia śmieciami w piecu, picia alkoholu gdziekolwiek, wypróżniania psów nielegalnie, palenia marihuany itd.”.
W treści wpisów nie ma informacji o inicjatorach tych akcji, nie ma żadnych danych kontaktowych, nie ma linku do żadnej strony internetowej bądź fanpage’a. Tajemnicze wpisy są publikowane razem ze zdjęciami, które wyglądają jakby były wygenerowane przy użyciu algorytmów sztucznej inteligencji. Można to zauważyć chociażby po nienaturalnym oświetleniu, a także dość sztucznie nałożonych napisach na odzieży, które niekiedy zawierają błędy. Na przykład „słuźba” zamiast „służba” czy „śasiedzka” zamiast „sąsiedzka”.
Do myślenia powinny też dać ujęcia fotografowanych obiektów i osób. Zdjęcia są wykonane dokładnie w ten sam sposób. Widać plecy mężczyzny, który fotografuje zaparkowany samochód na osiedlu. Zarówno w scenerii zimowej, jak i letniej.
Na Facebooku można znaleźć wiele tego typu wpisów. Nie wiadomo, co dokładnie mają na celu, ale wyglądają na zakrojoną na szeroką skalę akcję, biorąc pod uwagę, że wpisy na grupach, będące często wierną kopią innych wpisów, pojawiają się w wirtualnej przestrzeni wielu lokalnych społeczności rozsianych po całej Polsce.
Co ciekawe, wpis z grafiką wygenerowaną przez sztuczną inteligencję (AI), na której widać napisy na koszulkach „Służba Sasiedzka” pojawił się na fanpage’u Czudec Stolica Innowacji. Miało to miejsce już w październiku 2025 roku. Wówczas autor wpisu napisał w komentarzu pod nim, że ma on „żartobliwy charakter”. Treść tamtego wpisu różniła się jednak diametralnie z treścią kolportowaną w ostatnim czasie.

Sprawę nagłaśniają już pierwsze lokalne portale informacyjne. To ich dziennikarze trafili na tego typu wpisy i postanowili jako pierwsi przyjrzeć się tej tajemniczej akcji. Oto jak analizują i podpowiadają czytelnikom, aby zachowali czujność.
Portalotwocki.pl: „Fotografowanie cudzej własności w przestrzeni publicznej samo w sobie nie zawsze jest nielegalne, ale już zbieranie danych, ich publikowanie i sugerowanie winy konkretnych osób może naruszać przepisy o ochronie dóbr osobistych oraz RODO. Co więcej, używanie nazw, oznaczeń czy strojów sugerujących istnienie oficjalnej służby może zostać uznane za wprowadzanie w błąd. Krótko mówiąc: taka „służba” nie miałaby żadnych uprawnień, a jej działania mogłyby bardzo szybko wejść w konflikt z prawem”.
Gazeta-lubon.pl: „Co istotne, nie istnieje żadna oficjalna organizacja, stowarzyszenie ani inicjatywa obywatelska działająca pod nazwą „Służba Sąsiedzka”, a żaden z samorządów, w których pojawiły się posty, nie potwierdził istnienia takiego projektu ani współpracy z nim”.
Nowiny.pl: „Zadziwiająco mało osób zadaje sobie trud sprawdzenia, skąd to się wzięło, kto za tym stoi i dlaczego identyczny wpis pojawia się równolegle w kilku częściach kraju. Weryfikacja przestała być odruchem. Analiza stała się fanaberią dla maruderów. Wystarczy impuls, zdjęcie, kilka słów o porządku i odpowiedzialności, a reszta robi się sama. Społeczna panika na zamówienie. Potem to samo grono płacze, że ktoś przejął konto, że zdjęcie profilowe zmienione, że z Messengera poszły prośby o blika. Dramat, oszustwo, zaskoczenie. Winny zawsze jest internet, hakerzy albo złe czasy. Rzadko własna łatwowierność”.
Pod niektórymi postami na grupach typu spotted rozgorzała emocjonalna dyskusja. Jedni chwalą pomysł, inni piszą o donosicielstwie. Dyskusje polaryzują, a z różnego rodzaju badań wynika, że właśnie polaryzujące treści są często wysoko promowane przez różnego rodzaju algorytmy.
Sytuacja częściowo przypomina zdarzenie sprzed lat. Jeszcze z czasów afery Cambridge Analytica. Czym ona była? Nielegalnym – jak wykazało śledztwo w Stanach Zjednoczonych – zebraniem danych kilkudziesięciu milionów użytkowników Facebooka przez brytyjską firmę konsultingową Cambridge Analytica w celu targetowania reklam politycznych i grania na emocjach.
W marcu 2018 roku onet.pl pisał o sprawie tak: „Analytica analizowała dane z Facebooka, rozpoznając preferencje polityczne użytkowników. Dzięki temu sztab wyborczy Trumpa przygotowywał reklamy i komunikację tak, by zmienić preferencje wyborcze poszczególnych osób”.
Nie ma pewności, że akcja kopiuj-wklej pod nazwą „Służba Sąsiedzka” również przerodzi się w przyszłości w innego rodzaju projekt w tym w polityczny lub około polityczny i posłuży na przykład przy okazji wyborów. Warto jednak czytać na temat metod dezinformacji, manipulacji, zasadach „grania na emocjach” zwłaszcza w przestrzeni internetowej. Im większą wiedzę na temat przykładów tego typu działań ma internauta, tym większa odporność na kolejne próby tego rodzaju działań.
Apelujemy, aby nie wierzyć we wszystko, co jest publikowane w mediach społecznościowych. Krytyczne myślenie, chwila refleksji, nieuleganie emocjom i próby dotarcia do źródła mogą uchronić nas przed wpadnięciem w wir emocjonalnych dyskusji i staniem się trybem w machinie propagandy lub dezinformacji.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz