Czy pracownicy ostrowskiego Urzędu Miejskiego czują się mobbingowani? Tak wynika z anonimowego pisma, które trafiło do redakcji Telewizji Proart i wlkp24.info, a w dodatku osobami, które rzekomo stosują nadużycia mają być radni z klubu Koalicji Obywatelskiej.

Anonimowe pismo, które nie nosi śladu ręcznego pisma, stawia poważne zarzuty wobec dwóch radnych – Mariana Herwicha i Przemysława Krysztofiaka. Czytamy w nim o tym, że 10 lutego br. miało dojść do konfrontacji między bliżej nieokreślonymi w piśmie urzędnikami a wspomnianymi radnymi, którzy „domagali się wydania dokumentów w sposób, który w naszej ocenie był skrajnie niegrzeczny, napastliwy i naruszający godność pracowników urzędu” – czytamy w piśmie. Dalej mowa o „presji i demonstracji siły wobec człowieka, który wykonywał swoje podstawowe obowiązki służbowe” oraz o rzekomej „liście osób do zwolnienia”, którą jeden z radnych miał „wymachiwać”.
Nie wiemy, kto stoi za sprawą pisma. Jeden ze wskazanych w nim radnych w nieoficjalnej rozmowie z nami przyznał, że może jedynie domyślać się, o jaką sytuację chodzi i z jego punktu widzenia nie doszło do żadnych naruszeń, a prośbę o dostęp do informacji publicznej, którą ostatecznie – po kontakcie bezpośrednim z wiceprezydentem miasta – ten zgodził się spełnić.
Autor bądź autorzy pisma, które w załączeniu do artykułu publikujemy w całości poniżej, mają oczekiwania. Chcą m.in. przywrócenia standardów pracy, braku agresji i nacisków, ale też reakcji Przewodniczącego Rady Miejskiej. O odniesienie się do sprawy i ewentualnie potwierdzenie tej sytuacji poprosiliśmy więc wspomnianego Przewodniczącego Rady, a także Przewodniczącą Klubu KO Sylwię Nowicką oraz pracodawcę – Prezydenta Miasta.
Prośba o skomentowanie doniesień zawartych w anonimie spotkała się z dezaprobatą radnych Jakuba Paducha i Sylwii Nowickiej, którzy z dużą rezerwą zdecydowali się skomentować pismo, pod którym – co oboje zgodnie stwierdzili – nikt nie miał odwagi się podpisać.
Przewodniczący Jakub Paduch pisze: „zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, w wykonywaniu mandatu, radny ma prawo, jeżeli nie narusza to dóbr osobistych innych osób, do uzyskiwania informacji i materiałów, wstępu do pomieszczeń, w których znajdują się te informacje i materiały, oraz wglądu w działalność urzędu oraz miejskich spółek. Wedle moich informacji, z takiego właśnie uprawnienia chcieli skorzystać radni Koalicji Obywatelskiej, prosząc o dokumenty rozliczenia części udzielanych przez miasto dotacji. Osobiście, dla zachowania transparentności działania Urzędu, nie widzę żadnych przeciwwskazań, żeby radni w dowolnym momencie taki wgląd do dokumentów, w szczególności dotyczących sposobu wydatkowania pieniędzy Ostrowian, otrzymywali. Pismem z dnia 11 lutego br., w związku z tym, że nie zrobiono tego od początku kadencji, przypomniałem jednak wszystkim radnym o treści Zarządzenia Nr 3/VIII/2018 Prezydenta Miasta Ostrowa Wielkopolskiego z dnia 21 listopada 2018 r. w sprawie trybu i sposobu wykonywania prawa do informacji i innych uprawnień przez radnych, aby radni kontrolujący działalność Urzędu Miejskiego w trybie art. 24 ust. 2 ustawy, mieli świadomość, jakich obowiązków powinni dopełnić urzędnicy. Warto jednak podkreślić, że prezydenckie zarządzenie obowiązuje właśnie i wyłącznie pracowników magistratu, a nie radnych, i to urzędnicy powinni dopilnować prawidłowego wykonywania zarządzenia Pani Prezydent. Jeśli chodzi o jakiekolwiek działania w związku z anonimowym pismem, to nie zamierzam ich podejmować. Jeśli osoba kierująca pismo nie ma odwagi podpisać swoich zarzutów imieniem i nazwiskiem, którym z resztą wspomnieni radni zaprzeczają, nie zamierzam ich legitymizować swoim imiennym działaniem. Taką praktykę stosuję wobec wszystkich anonimowych pism, które na przestrzeni ostatnich lat dostałem. Ponadto, zgodnie z przepisami, zadaniem przewodniczącego jest wyłącznie organizowanie pracy Rady oraz prowadzenie obrad rady. Przewodniczący Rady Miejskiej nie jest zwierzchnikiem służbowym radnych, którzy wykonują wolny mandat, ponoszą odpowiedzialność za swoje działania i podlegają przede wszystkim ocenie wyborców”.
Natomiast odpowiedź przewodniczącej klubu radnych Koalicji Obywatelskiej Sylwii Nowickiej brzmi następująco: „Zgodnie z art. 24 Ustawy o Samorządzie Gminnym radni „mają prawo, jeżeli nie narusza to dóbr osobistych innych osób, do uzyskiwania informacji i materiałów, wstępu do pomieszczeń, w których znajdują się te informacje i materiały, oraz wglądu w działalność urzędu gminy, a także spółek z udziałem gminy, spółek handlowych z udziałem gminnych osób prawnych, gminnych osób prawnych, oraz zakładów, przedsiębiorstw i innych gminnych jednostek organizacyjnych, z zachowaniem przepisów o tajemnicy prawnie chronionej”. Trudno jednak komentować anonimowe pismo. Osoba stawiająca poważne zarzuty konkretnym radnym, kierująca pismo do mediów powinna mieć odwagę się pod nim podpisać, podobnie jak radni, którzy piszą zapytania, interpelacje – nie czynią tego anonimowo. Wspomniani radni zaprzeczają tak przedstawionym faktom, była to normalna kontrola zgodna z art. 24 ustawy. Z doświadczeń pracy w tej kadencji w Komisji Rewizyjnej wiemy, że radni nie otrzymują faktur, na podstawie których dokonywano przelewów, a z czasem okazuje się, że faktur nie ma i sprawa jest zgłaszana na policję. Rozumiem nerwowość niektórych urzędników, ale jak mówili przez ostatnie lata rządzący „uczciwi nie mają się czego bać”.
Zdecydowanie stanowczą reakcję podjęła prezydent Beata Klimek. Dzisiaj opublikowała oświadczenie, w którym potwierdza, że pracownicy zgłosili do niej swoje zażalenia oraz potwierdzili to, o czym czytaliśmy w anonimowym piśmie.
„Mówię jasno: nie ma mojej zgody na tego typu traktowanie pracowników Urzędu Miejskiego”. Zapewnia, że nie zostawi tak tej sprawy i informuje, jakie podejmuje kroki. „Wystosowałam oficjalną skargę do Przewodniczącego Rady Miejskiej, Pana Jakuba Paducha. Oczekuję pilnego spotkania z Panem Przewodniczącym w tej sprawie. Sprawę skierowaliśmy do Państwowej Inspekcji Pracy. Jako pracodawca mam obowiązek dbać o bezpieczne i godne warunki pracy. Nie pozwolę na destabilizację urzędu” – czytamy w oświadczeniu. Poniżej również publikujemy pełną treść oświadczenia.
Co do zasady, Państwowa Inspekcja Pracy bada zachowania i relacje na linii pracodawca – pracownik lub przełożony – pracownik. Radni nie są bezpośrednio ani jednym, ani drugim wobec pracowników urzędu. W świetle prawa bardziej prawidłową ścieżką byłoby ewentualne pozwanie z powództwa cywilnego radnych przez pracowników, jeśli mają dowody na swoje pokrzywdzenie.
Natomiast prezydent miasta zachowała odpowiednią ścieżkę informując PIP, ten zaś może wdrożyć procedury antymobbingowe w urzędzie lub przeprowadzić kontrolę. Mało realne jednak są konsekwencje wynikające wprost z Kodeksu Pracy wobec radnych, którzy dopuszczaliby się nieodpowiednich zachowań wobec pracowników urzędu.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz