Rebud KPR Ostrovia wysoko przegrał z PGE Wybrzeżem Gdańsk w 1/8 finale Pucharu Polski i odpadł z dalszej rywalizacji w tych rozgrywkach. Od lutego biało-czerwoni będą grać już tylko w Orlen Superlidze.

Mecz rozpoczął się lepiej dla PGE Wybrzeża Gdańsk, które otworzyło wynik i utrzymywało przez pierwsze minuty minimalne prowadzenie. Przedmeczowe przewidywania, że będzie to wyrównany mecz, na początku się sprawdzały. Z upływem kolejnych minut jednak przewaga gości zaczęła rosnąć.
Najpierw zrobiło się 6:4, a po chwili 8:5. Rebud KPR Ostrovia musiał gonić. Kibice w 3mk Arenie Ostrów jeszcze przy wyniku 7:11 nie przewidywali, że sytuacja będzie się bardziej pogarszać. A jednak. Goście prowadzili już nawet 13:7. To nie był dobry dzień dla biało-czerwonych.
Ekipa Kima Rasmussena nie zamierzała się jednak poddać. Próbowała odrabiać straty, ale skuteczność w ataku pozostawiała tego wieczora wiele do życzenia. Na dziesięć minut przed przerwą Gdańsk miał sześć bramek przewagi nad Ostrowem. Przewaga w kolejnych minutach nie malała. Wybrzeże grało swój handball. Ostrovia nie mogła odnaleźć rytmu.
Pierwsza część spotkania zakończyła się prowadzeniem przyjezdnych 23:15.
Drugą połowę Ostrovia rozpoczęła od prowadzenia 3:2, a więc od odrabiania dość dużych strat. Kolejne minuty upływały na mozolnym zmniejszaniu przewagi Wybrzeża przez graczy z Ostrowa Wielkopolskiego. Wynik 19:25 w 39 minucie nie pozwalał jednak cieszyć się kibicom w 3mk Arenie Ostrów.
Dużą pracę wykonywali obrońcy KPR-u, którzy nie ułatwiali rywalom zadania po przerwie. Dzięki temu kilka piłek udało się przechwycić po paradach Mikołaja Krekory. Lepiej niż przed przerwą wyglądała też gra pozycyjna. Ciągle jednak do odrobienia pozostawało sześć bramek. I to na 17 minut przed końcem spotkania.
Atak zaczął spisywać się coraz lepiej. Potrzeba było jeszcze zablokowania kilku rzutów i przechwytów, a następnie bramek, żeby przewagę rywali jeszcze zmniejszyć. Niestety, Krzysztof Misiejuk złapał czerwoną kartkę i trener Kim Rasmussen musiał interweniować.
Cała ciężka praca zamieniła się w pył w 48. minucie, kiedy PGE Wybrzeże Gdańsk ponownie wyszło na siedmiobramkowe prowadzenie. Przewaga gości tylko rosła. Nawet do dziewięciu punktów na siedem minut przed końcem, a chwilę później było już 27:38.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz