DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst
DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst

Horror w 3mk Arenie. Ostrovia wyszarpała wygraną!

Kiedy Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn przyjeżdża do 3mk Areny, miejscowi kibice wiedzą jedno – emocji nie zabraknie. Nie inaczej było w spotkaniu 18. serii ORLEN Superligi, kiedy brązowy medalista mistrzostw Polski musiał się napracować, żeby ograć zespół prowadzony przez Bartłomieja Jaszkę.

Gospodarzy przed niedzielnym spotkaniem nie trzeba było specjalnie motywować. Pragnęli zrewanżować się za przegraną w I rundzie sezonu, kiedy po słabym spotkaniu musieli uznać wyższość kwidzynian. Chcieli również zmazać plamę po dziesięciobramkowej przegranej w Pucharze Polski z PGE Wybrzeżem Gdańsk. Zadanie trudne, tym bardziej, że Ostrovia w 2026 będzie musiała sobie radzić bez swojego kluczowego gracza – Ivana Burzaka.

Od pierwszych minut sprawdzał się wcześniej zakładany scenariusz. W zespole gości dobrze wykorzystywani byli skrzydłowi, którzy dostarczali najwięcej bramek, czyli Michał Czarnecki czy Piotr Papaj. Sposób na obronę i Kacpra Ligarzewskiego miał także Jovan Milicević, stąd przez długi okres czasu, żadna z drużyn nie potrafiła uzyskać przewagi. Sytuacja zmieniła się, kiedy między słupki gospodarzy wszedł Jakub Zimny. Odbite przez niego piłki pozwalały przyspieszyć grę Ostrovii. Kontry wykorzystywał Przemysław Urbaniak na zmianę z Dawidem Frankowskim i siedem minut przed końcem spotkania gospodarze wyszli na prowadzenie 13:10. Dzięki bramkarzowi, Rebud KPR utrzymał do przerwy przewagę.

W drugiej części kwidzynianie przegrywali już nawet przewagą czterech trafień. Nie złamało to w żaden sposób drużyny prowadzonej przez Bartłomieja Jaszkę. Rękę przyłożyli do tego gospodarze, którzy popełniali proste błędy w ofensywie. Sporo dobrego drużynie dał także Łukasz Zakreta, który czarował w bramce. Kwadrans przed końcem spotkania goście prowadzili 20:19. Zabawa zaczęła się od początku.

Dziesięć minut przed końcową syreną gospodarze wykorzystali grę w przewadze. Najpierw doprowadzając do remisu, następnie po dwóch trafieniach z rzędu Artura Klopstega wrócili na dwubramkowe prowadzenie. Po chwili kolejny raz dał o sobie znać Zakreta i MMTS doprowadził do kolejnego remisu. Na 140 sekund przed końcem karę otrzymał Miriani Gavashelishvili i gospodarze do końca grali w osłabieniu. Kluczową bramkę rzucił Krzysztof Misiejuk i gospodarze wygrali 29:28.

Napisz do autora

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz