Rebud KPR Ostrovia w sobotę postawiła się mistrzowi Polski z Płocka. Biało-czerwoni między 17 a 20 minutą prowadzili nawet różnicą trzech bramek. Rozsierdziło to Nafciarzy, którzy schodzili na przerwę już z przewagą dwóch goli. Decydujący o losach meczu był początek drugich trzydziestu minut, kiedy niemiłosiernie zmęczona Orlen Wisła docisnęła pedał gazu, żeby w ostatnich fragmentach już kontrolować wynik, wygrywając ostatecznie w 3mk Arenie 29:25.

Jeszcze w czwartek mistrzowie Polski o godz. 20:45 rozgrywali spotkanie Ligi Mistrzów w Macedonii. Wygrana 28:25 tylko na chwilę poprawiła humory Nafciarzom. Następnego dnia rano okazało się, że lot, którym mieli wracać do kraju został odwołany z powodu złych warunków atmosferycznych. Zaczęło się nerwowe szukanie alternatywy. Finalnie płocczanie dotarli do Ostrowa Wielkopolskiego w dniu mecz o 4 nad ranem.
Znając trenera Xaviego Sabate, pewnie przybyło mu kolejnych siwych włosów w ostatnich dniach. W Macedonii kontuzji doznał Dawid Dawydzik. Do 3mk Areny z Płocka musiał szybko dojechać w jego miejsce Jakub Szyszko. Abel Serdio pojawił się na boisku nie w pełni sił, po kontuzji, której doznał na mistrzostwach Europy. Stąd niespodziewany przebieg pierwszej połowy meczu.
Orlen Wisła Płock wygrała w Ostrowie Wielkopolskim 29:25. Patrząc na wynik – nie było tak źle. Mistrzowie rzucają ledwie 29 bramek. Być może to kwestia podejścia trenera Xaviego Sabate, który bardzo, ale to bardzo bał się tego spotkania. Prosił nawet o przełożenie jego początku.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz