Pałac Myśliwski w Mojej Woli to perełka gminy Sośnie i całego regionu południowej Wielkopolski. Jest w rękach prywatnych i od dłuższego czas jest wystawiona na sprzedaż. Nie milkną rozmowy i dyskusje na temat wizji tego miejsca. Wszystkim zależy na tym, by pałac w Mojej Woli odzyskał swój dawny blask.

Ponad 1800 metrów kwadratowych pomieszczeń, a gdzieniegdzie zachowane stare posadzki, czy malowidła ścienne oraz kora dębu występująca na elewacji – Pałac Myśliwski w Mojej Woli to jedyne – jak się okazuje – takie miejsce w Europie. Został wzniesiony dla księcia brunszwicko-oleśnickiego Wilhelma w 1852 roku.
Historię tego miejsca opisano w najnowszej książce autorstwa Mateusza Zaparta, lokalnego leśniczego i miłośnika zabytków oraz Jarosława Szabana, profesora Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu pt. „Taka jest Moja Wola. Historia i architektura pałacu, który czeka na ratunek”. – Takiego miejsca nie ma, nie znajdziemy go w Europie. Wiele osób ma sentyment do tego miejsca. Mieściła się tutaj szkoła, przyjeżdżają tutaj turyści. Miejsce żyje ale stan wymaga poprawy – mówi prof. Jarosław Szaban z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Podczas seminarium oraz dyskusji prowadzonych nad losem pałacu w Mojej Woli padło kilka pomysłów. Mówiono m.in. o branży hotelarskiej, czy społecznej. Ostateczne decyzje jednak nie zapadły, bo budynek wciąż jest na sprzedaż. – Sam zakup nie jest jakimś wielkim trudem tylko tam potrzeba naprawdę poważnych pieniędzy, by ten obiekt wyremontować. Później trzeba się zastanowić w jakim celu i komu będzie służył ten budynek – dodaje Jan Gregorczyk, pełnomocnik spółki będącej właścicielem pałacu w Mojej Woli.
Pałac w Mojej Woli jest w tej chwili zabezpieczony. Wykonano prace zlecone przez konserwatora zabytków tak, by nie narazić miejsca na kolejne zniszczenia. Marzeniem obecnych właścicieli jest to, by miejsce stało się drugą perłą regionu – tak jak Pałac w Antoninie, który tętni życiem kulturalnym. – Są też inne opcje. Po co czekać na prywatnego inwestora, jeżeli możemy zacząć od założenia fundacji, które być może małymi, drobnymi kroczkami sprawi, że ten pałac nie będzie niszczał – informuje Mateusz Zapart.
Aktualni właściciele pałacu chcieliby przekazać nieruchomość najchętniej w polskie ręce. Pod uwagę brane są dwa scenariusze: własność prywatna lub publiczna.
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz