Swoją przygodę ze speedwayem rozpoczynał w 1993 roku w Falubazie Zielona Góra, którego barwy reprezentował najdłużej. Drugim polskim klubem, w którym spędził najwięcej czasu była Ostrovia, z którą w 2021 roku wywalczył historyczny awans do PGE Ekstraligi, będąc jednym z liderów drużyny. W sierpniu 2026 roku skończy 50 lat i miał jeszcze ochotę pościgać się na żużlowych torach, ale życie napisało inny scenariusz. Mowa oczywiście o Grzegorzu Walasku – legendzie czarnego sportu w naszym kraju.

Przez 32 lata jazdy na żużlu wywalczył pięć medali Drużynowych Mistrzostw Polski, w tym dwa złote. Dwukrotnie był stałym uczestnikiem cyklu Grand Prix. Z reprezentacją kraju wygrywał Drużynowy Puchar Świata, był także Indywidualnym Mistrzem Polski, a to tylko część sukcesów, które osiągał Grzegorz Walasek, który przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi za osiągnięcia w sporcie. Swój ostatni sezon spędził w Moonfin Malesie Ostrów, gdzie także zapracował na miano legendy. Po ostatnim meczu nie chciał składać żadnych deklaracji, czekał na rozwój sytuacji, bowiem chciał jeszcze jeden rok rywalizować na żużlowym torze.
Życie napisało za niego scenariusz. W momencie, kiedy Falubaz rozstał się z dotychczasowym trenerem Piotrem Protasiewiczem, klubowi działacze postawili na Walaska. Ten szybko zaczął myśleć o turnieju pożegnalnym, który chciał zorganizować w Ostrowie Wielkopolskim, klubie który już na zawsze będzie zajmował ważne miejsce w jego sercu. – W Ostrowie jest jeden turniej mocniejszy z początkiem roku i nie wypadało robić dwóch takich fajnych imprez w podobnym czasie, dlatego koniec końców to swoje pożegnanie zrobię w Zielonej Górze – mówi jedna z legend ostrowskiego klubu.
Mowa o Speedway Masters, organizowanym przez firmę Auto Partner Jana i Andrzeja Garcarka – memoriale Rifa Sajtagriejewa, który zaplanowano na 29 marca na Stadionie Miejskim, gdzie mają pojawić się m.in. Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski czy Brady Kurtz. Z racji tego, że Walaska chcą także pożegnać największe tuzy speedwaya, stąd zawody w Zielonej Górze tydzień później. Pierwszy telefon Walasek wykonał do sześciokrotnego mistrza świata, ten nawet nie dając mu dokończyć zdania powiedział – jestem!
Skomentuj ten wpis jako pierwszy!
Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz