DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst
DODAJ MATERIAŁ dodaj wideo, zdjęcie, tekst

Burza medialna wokół obrabiarek z Pleszewa. Trafiały do Rosji? Spółka wydała oświadczenie

W jaki sposób maszyny produkowane w Pleszewie mogły trafić do Rosji? Co z sankcjami? Śledztwo frontstory.pl opisuje, jak Rosjanie obchodzą obostrzenia. Wywołana do tablicy spółka odpowiada.

Fot. Google Street View

Kilka dni temu grupa dziennikarzy śledczych tworzących serwis frontstory.pl opublikowała obszerny materiał poświęcony sprzedaży obrabiarek CNC z Polski, a które ostatecznie miały trafiać do Rosji. Mimo sankcji gospodarczych nałożonych na ten kraj w związku z atakiem na Ukrainę w lutym 2022 roku. Został on zatytułowany „Obrabiarka jedzie na wojnę”.

Firma z Pleszewa a wojna na wschodzie

Autorzy śledztwa opisali ten proceder na przykładzie firmy, która ma siedzibę w Pleszewie. „W Pleszewie, 16-tysięcznym mieście w południowej Wielkopolsce, najszybciej rozwijającą się firmą jest DMG MORI Poland, największy producent obrabiarek w Polsce i Europie Środkowej. W Pleszewie wciąż używa się jego starej nazwy – o fabryce rzadko kto mówi tu inaczej niż „Famot”. W ramach korporacyjnej struktury za produkcję maszyn odpowiada spółka DMG MORI Poland Sp. z o.o., a za serwisowanie oraz sprzedaż – DMG MORI Poland Sales & Services” – czytamy.

W dalszej części śledztwa czytamy, że „(…) Europejskie firmy – powiązane z DMG MORI oraz innym branżowym potentatem, grupą Niles-Simmons (NSH) – miały w latach 2022- 2023 wysyłać maszyny lub komponenty deklarując, że to sprzęt cywilny. Sprzęt trafił do zakładów powiązanych z rosyjską zbrojeniówką”.

Serwis pisze też o „sankcjach łamanych taśmowo” i „przepalonych bezpiecznikach”. „Reżim Putina gra z zachodnimi sankcji, nieustannie opracowuje nowe metody ich obchodzenia. Według najnowszego raportu estońskiego wywiadu, aby „ukryć użytkownika końcowego, do łańcucha zaopatrzenia wprowadza się dodatkowych pośredników, a towary są przepakowywane w celu ukrycia ich pochodzenia”. Przesyłki są kierowane przez kraje Dalekiego i Bliskiego Wschodu, Azji Środkowej czy Afryki. Czyli tak, jak obrabiarki z firmy z Pleszewa” – czytamy”.

Autorzy materiału powołują się także na ustalenia innych redakcji czy think-thanków: „Eksperci ds. sankcji z brytyjskiego think-tanku RUSI ostrzegają: z radarów sankcyjnych znikają modele wyprodukowane i wyeksportowane z Unii przed wejściem w życie sankcji. W takim wypadku producenci najczęściej nie mają kontroli nad odsprzedażą sprzętu”.

W materiale rozpisano także strukturę powiązań między opisanymi spółkami. Na liście pojawia się m.in. rosyjska Vershina Operation LLC oraz dwie tureckie firmy.

Frontstory.pl zaznaczyło w materiale, że skierowało pytania zarówno do DMG MORI, jak i do tureckich spółek, które zostały opisane w śledztwie, a także do Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Po wielu próbach kontaktu – jak zostało to opisane – odpowiedzieli przedstawiciele DMG MORI: „W końcu, tuż przed publikacją tego tekstu przyszła odpowiedź: DMG MORI nie ma sobie nic do zarzucenia, bo Rosja przecież zabrała jej fabrykę, a poza tym firma »zawsze w pełni i bez wyjątku przestrzegała wszystkich przepisów dotyczących kontroli eksportu« oraz ściśle stosuje się do wszystkich sankcji. A relacje mediów o pokątnym handlu z Rosją? Kłamstwa. DMG MORI chwali się audytami i wysokimi standardami, ale jednocześnie się zabezpiecza: »Nie możemy wykluczyć, że osoby trzecie mogły nabyć maszyny i nielegalnie je wyeksportować«” – znajdujemy pod koniec materiału.

Spółka odpowiada na doniesienia medialne

Śledztwo w formie pisemnej zostało opublikowane 13 marca. Kilka dni później, bo 18 marca, na stronie DMG MORI zostało opublikowane oświadczenie prasowe, w którym czytamy: „Nie mieliśmy żadnego udziału w działaniach sprzedażowych wskazanych w polskich mediach i czujemy potrzebę sprostowania tych nieprawdziwych informacji”.

W oświadczeniu można znaleźć również m.in. zacytowane przez frontstory.pl fragmenty, a także następujące zdania: „Wbrew obecnym doniesieniom medialnym – oraz jak wielokrotnie oświadczaliśmy w przeszłości – DMG MORI nie uczestniczyło i nie uczestniczy w nielegalnym eksporcie do Rosji. (…) Nie mieliśmy żadnego udziału w działaniach sprzedażowych wskazanych w polskich mediach”.

Przedstawiciele spółki bronią swoich działań powołując się na przepisy prawa w tym na Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady. Wskazują również: „Jako producent obrabiarek zdecydowanie przeciwdziałamy nieautoryzowanemu przekierowywaniu maszyn do osób lub krajów, wobec których obowiązują ograniczenia, dbając o zgodność z międzynarodowymi standardami bezpieczeństwa. Z tego powodu opracowaliśmy technologię RMS. RMS oznacza »Relocation Machine Security«: czujnik umożliwia wykrycie przemieszczenia obrabiarki i automatyczne jej wyłączenie. Może ona zostać ponownie uruchomiona w nowej lokalizacji wyłącznie po jej odblokowaniu przez technika serwisu DMG MORI, po potwierdzeniu zgodności z wszystkimi przepisami eksportowymi i obowiązującymi sankcjami. (…) Nie mamy natomiast możliwości śledzenia ani kontrolowania lokalizacji starszych maszyn, które nie były wyposażone w RMS”.

Pełna treść śledztwa dziennikarzy frontstory.pl – LINK
Pełna treść oświadczenia spółki DMG MORI POLAND – LINK

0 Dołącz do dyskusji

Napisz do autora

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dołącz do dyskusji
Dodaj swój komentarz