STANISŁAW TRZCIŃSKI

* 14.12.1901   + 10.04.1940
0

Stanisław Trzciński był przedwojennym ostrowskim policjantem. Podczas okupacji zaginął bez wieści. Dopiero pół wieku później udało się ustalić jego losy.
Urodził się 16 września 1895 roku w miejscowości Nowe Chojny.
Uczestniczył w I wojnie światowej jako żołnierz armii państw zaborczych.
W powstaniu śląskim i wojnie polsko – bolszewickiej walczył już o sprawę polską. W 1921 roku zakończył służbę wojskową w stopniu plutonowego. Do września 1939 roku był funkcjonariuszem policji śledczej w Ostrowie, w stopniu starszego przodownika. Po wybuchu wojny rodziny urzędników państwowych z Ostrowa zostały ewakuowane na wschód. Podobnie było z Trzcińskimi. Stanisław wysłał bliskich, sam został jednak w Ostrowie, tłumacząc to koniecznością spełnienia obowiązków służbowych. Co się z nim działo w następnych dniach nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że około 10 września znalazł się w Kraśniku, na Lubelszczyźnie. Spotkał się tam z synem Hieronimem, podchorążym 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich, któremu oświadczył, że w grupie policyjnej idzie do Rumunii. Był to ostatni jego kontakt z rodziną. Nieznane są miejsce i data jego aresztowania. Podczas okupacji rodzina próbowała zdobyć jakiekolwiek wieści o nim,  ale bez skutku. W 1943 roku w niemieckiej gazecie opublikowano listę osób zamordowanych w Katyniu. Było na niej nazwisko Trzciński, ale bez dalszych danych. W latach 50. od jednego ze świadków rodzina dowiedziała się, że Stanisław przebywał w więzieniu w Wołogdzie i podawał się tam za leśnika. W celi, w której siedział wydrapał na ścianie swoje imię i nazwisko.
– Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem o określonej godzinie zawsze u babci, na Osiedlu Robotniczym siadaliśmy przed radiem i słuchaliśmy audycji z Czerwonego Krzyża, czy nie padnie nazwisko dziadka. Nigdy jednak nie padło. Babcia długo czekała. Nie chciała wierzyć w to, że dziadek zginął. Myślała, że po wojnie wróci – wspomina wnuczka Stanisława, Izabela Borowicz. Nie wrócił. Dopiero w latach 60. Wiktoria Trzcińska zdecydowała się uznać męża za zmarłego, starając się  o rentę po nim. Sama zmarła w 1979 roku. Synowie Stanisława, Janusz i Bolesław zostali członkami kaliskiego stowarzyszenia ,,Rodzina Katyńska’’. Dzięki temu mogli przejrzeć listy ofiar z Kozielska i Starobielska. Wśród tysięcy nazwisk nie znaleźli ojca. Nie było też żadnych dokumentów ani korespondencji, która mogłaby rzucić światło na jego  losy. Przełom nastąpił dopiero w roku 1994, wraz z przekazaniem Polsce przez Ukrainę tzw. listy kijowskiej. Znalazło się na niej 3435 Polaków rozstrzelanych w ukraińskiej części byłego ZSRR. Dokładnie przewertowano pięć tomów z nazwiskami zamordowanych. Na stronie 103 tego wykazu, pod pozycją 2927 figurował Stanisław Trzciński, syn Tomasza, rocznik 1895. Nie było już wątpliwości. Ostrowski policjant zginął wiosną 1940 roku jako więzień obozu w Ostaszkowie.
 

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick