Stanisław Gliwiński

* 10.03.1945   + 11.10.1998
3

Stanisław Gliwiński należał do grona wybitnych profesorów I Liceum Ogólnokształcącego w Ostrowie Wielkopolskim. Jego rodzice mieszkali przed II wojną światową w Warszawie. Ojciec był z zawodu lekarzem. Zginął w Powstaniu Warszawskim. Po kapitulacji jego żona została przez władze okupacyjne stolicy wysłana do obozu jenieckiego pod Hanowerem. Właśnie tam w ostatnich tygodniach wojny urodziła syna. Stanisław Gliwiński przyszedł na świat 10 marca 1945 roku. Był jedynakiem. Do Polski razem z matką przyjechał  w 1947 roku. Kobieta nie miała już do kogo wracać do stolicy. Podczas pobytu w obozie poznała osoby z Ostrowa Wielkopolskiego i za ich namową trafiła właśnie do tego miasta. W Ostrowie postanowiła osiedlić się na stałe. Z wykształcenia była kosmetyczką. Rozpoczęła pracę w zakładzie fryzjerskim pana Bartoszewskiego. Nie założyła nowej rodziny i samotnie wychowywała syna. Stanisław Gliwiński uczęszczał w Ostrowie do przedszkola i do Szkoły Podstawowej nr 1. W 1963 roku uzyskał świadectwo dojrzałości w III Liceum Ogólnokształcącym. Na kierunek swojej dalszej edukacji wybrał filologię rosyjską na Uniwersytecie Wrocławskim. Po dwóch latach postanowił przenieść się na filologię polską. W 1970 roku ukończył studia otrzymując dyplom magistra. Podjął pracę jako kierownik Biblioteki Pedagogicznej w Ostrowie. Tam poznał swoją przyszłą żonę, z którą w 1973 roku wziął ślub. Z małżeństwa tego urodziło się troje dzieci: dwóch synów i córka. Po kilku latach pracy w
bibliotece przeniósł się do I Liceum Ogólnokształcącego. Pracował tam aż do swojej przedwczesnej śmierci. Był niezwykle lubiany przez młodzież, chętnie z nią spędzał czas. Wielu jego wychowanków do dziś zachowało o nim serdeczne wspomnienia. Interesował się historią i kinem. Praktycznie na okrągło czytał książki. Na bieżąco śledził także wszystkie wydarzenia polityczne. Dużo na ten temat dyskutował. Zmarł nagle 11 października 1998 roku. Dzień wcześniej podczas prac ogrodowych doznał złamania szyjki kości udowej. Przeszedł  rutynową operację, która jednak miała fatalne następstwa. Nie otrzymał bowiem heparyny zapobiegającej krzepnięciu krwi w naczyniach krwionośnych. W efekcie następnego dnia zmarł na zator tłuszczowy w obecności żony. W jego pogrzebie uczestniczyły setki wychowanków, nauczycieli, znajomych i przyjaciół. Stanisław Gliwiński jeszcze za życia został wyróżniony Złotym Krzyżem Zasługi. Pośmiertnie przyznano mu medal Alma Mater Ostroviensis, który odebrała żona. W roku 2005 uhonorowano go tytułem Zasłużonego Profesora, przyznanym przez kapitułę Orderu Szkoły z okazji Święta I LO.

3 KOMENTARZE

  1. Profesor był wspaniałym człowiekiem i wielkim przyjacielem młodzieży. Do dziś dnia pamietam jego słowa kiedy omawialiśmy lektury i jasne było ze uczeń nie zna specjalnie tematu ,,kończ wasc wstydu oszczędź? wielki pasjonat książek, filmu i życia. Profesorze to był ogromny zaszczyt ze uczył mnie pan języka polskiego oraz rozumienia ludzi i świata. Zawsze będę o Panu pamiętać ,, Gliwusie’

  2. Zgadza się “Kończ waćpanna, wstydu oszczędź”. I kilometry chodzenia po klasie przy omawianiu lektur, poczucie humoru, życzliwy stosunek do ludzi, dystans do świata. Wspaniały niezapomniany człowiek. Zawsze uśmiecham się na wspomnienia o moim kochanym profesorze Gliwusie. ?

  3. Wspanialy Człowiek, którego nie zapomnę do końca zycia. Ile łez było po Twoim odejściu Panie Profesorze. Jednak w sercu na zawsze pozostanie do Ciebie wdzięczność i szacunek.
    Do zobaczenia!

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick