JÓZEFA PIETRZAK

* 08.03.1922   + 09.03.2004
0

Józefa Pietrzak była nauczycielką i długoletnią animatorką życia parafialnego. Urodziła
się 8 marca 1922 roku w Ostrowie. W czasie okupacji hitlerowskiej zajmowała się tajnym
nauczaniem języka ojczystego, narażając się na więzienie, a nawet śmierć. Jej nazwisko
znajduje się w książce ,,Wielkopolska Konspiracja Oświatowa’’. Po wojnie zdobyła
wykształcenie uprawniające ją do pracy w charakterze nauczyciela języka polskiego. Była
nauczycielką w szkołach podstawowych w Świecy koło Odolanowa i w Daniszynie.
Pracowała ponadto w ostrowskich szkołach: SP nr 6, SP nr 2 oraz w SP i liceum przy ulicy
Wojska Polskiego. Ostatnim jej miejscem pracy w oświacie przed odejściem na emeryturę
była Szkoła Podstawowa nr 11 przy ulicy Batorego. Józefa Pietrzak bardzo kochała
książki i często się w nich rozczytywała. Książka była dla niej prawdziwym przyjacielem.
Miała fenomenalną pamięć. Swoich uczniów znała z imienia i nazwiska, nawet po wielu
latach. Pamiętała nawet w których ławkach siedzieli. Żywo interesowała się ich
późniejszymi losami. Była dumna, że sześcioro jej uczniów zostało lekarzami, a dwie jej
uczennice – siostrami zakonnymi. Wychowała wiele pokoleń dzieci i młodzieży, będąc
wzorową wychowawczynią i pedagogiem. Jako dobry człowiek wpajała swoim uczniom
wzorce postępowania według nauki katolickiej, a jako pedagog uczyła poprawnej
polszczyzny i zamiłowania do literatury pięknej. Oprócz pracy w szkole udzielała się w
życiu parafialnym. Przez kilka lat, za czasów gdy proboszczem był ks. prałat Stanisław
Matuszczak, prowadziła bibliotekę w parafii farnej i redagowała tam tygodniowy
kalendarz liturgiczny. Najwięcej czasu, serca i zdolności poświęciła parafii św. Antoniego,
na terenie której, w pobliżu kościoła, mieszkała. Przez blisko 25 lat pracowała w biurze
parafialnym. Przez znajomych i przyjaciół nazywana byłą ,,panią Jutką’’. – Była osobą
nadzwyczaj pracowitą, obowiązkową i usłużną, zawsze serdeczną dla przybywających do
biura interesantów. Posiadała bardzo piękny charakter pisma. Dlatego też powierzyłem jej
prowadzenie Kroniki Parafialnej, którą prowadziła bardzo starannie, zapisując się na
trwałe w historii naszej parafii – wspomina długoletni proboszcz parafii św. Antoniego ks.
infułat Tadeusz Szmyt. Była bardzo wrażliwa na ludzkie cierpienie. Ze szczególną troską
pielęgnowała swoją schorowaną matkę. Dla ludzi w podeszłym wieku i chorych przez
kilkanaście lat przygotowywała ozdobne karty świąteczne. Materiały do ich wykonania
zawsze kupowała za własne pieniądze. Pod koniec życia z wielką pogodą ducha
przyjmowała szczególne doświadczenie, jakim była powolna utrata wzroku. Dla niej, która
tak lubiła książki, był to ciężki krzyż, który jednak mężnie znosiła do końca. Zmarła 9
marca 2004 roku, dzień po swoich 82. urodzinach. Pochowana została w grobowcu, w
którym spoczywa także jej matka.

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick