Weszli na Śnieżkę… bez koszulek. Tak morsują ostrowianie [WIDEO, ZDJĘCIA]

25
Fot. Wojciech Gwizdal
Ogólnopolskie media informowały ostatnio o dwojgu ludzi, którzy chcieli zdobyć Babią Górę jedynie w spodenkach i butach. Niestety, skończyło się to bardzo źle, a kobieta trafiła do szpitala. Tzw. suche morsowanie różni się od tego, które wszyscy znamy. W ten sposób Śnieżkę zdobyło ostatnio trzech mężczyzn pochodzących z Ostrowa Wielkopolskiego.

Nie da się ukryć, że na sam widok wielu z nas przechodzą dreszcze. Wejście na Śnieżkę bez koszulek, mając na sobie jedynie spodenki i buty wydaje się być ekstremalnym pomysłem. Morsowanie na sucho jest jednak coraz popularniejszą formą wzmacniania odporności. Trzech mężczyzn z Ostrowa Wielkopolskiego postanowili w ten sposób zdobyć ten szczyt, a zdjęciami pochwalili się w sieci. Spokojnie, wszyscy bezpiecznie dotarli na dół i obyło się bez problemów.

Redakcja portalu wlkp24.info skontaktowała się z jednym ze śmiałków, który opowiedział nam o przebiegu tej wyprawy. Pierwsze podejście zakończyło się niepowodzeniem. – O takiej formie wejścia na Śnieżkę usłyszałem od kolegi z pracy podczas jednej z rozmów na temat morsowania. Wówczas wydawało mi się to wręcz nie tyle co niemożliwe, a nieracjonalne z punktu widzenia tego, co może czekać nas zimą na szlaku ubranym, a co dopiero w samych szortach. Pomyślałem, że to istne wariactwo, lecz po krótkiej analizie stwierdziłem, że jest to jak najbardziej wykonalne i można sprawdzić, jak organizm się zachowuje w tak ekstremalnych warunkach: -14 stopni Celsjusza, a odczuwalna według GOPR -26 stopni. Po około miesiącu natrafiliśmy z kolegą na facebookowe wydarzenie: “Wejście w szortach na Śnieżkę” i bez większego zastanawiania się stwierdziłem, że to jest to i na pewno wezmę w tym udział. W międzyczasie odezwał się następny kolega Bartosz, który również był bardzo zainteresowany owym eksperymentem – opowiada Wojciech Gwizdal, jeden z morsów. Wyprawa zakończyła się jednak fiaskiem ze względu na silny wiatr dochodzący do 140 km/h. Wracając do domu postanowili jednak, że jeszcze w tym sezonie zdobędą szczyt Śnieżki.

Jak zapowiedzieli, tak zrobili i w pierwszej połowie stycznia podjęli drugą próbę zdobycia szczytu. Prognozy zapowiadały duży mróz, ale słaby wiatr. Wojciech Gwizdal i Bartosz Pawlak na górę wchodzili w samych szortach oraz butach. Trzeci z uczestników – Szymon Szpajda zdobywał szczyt w pełnym ubiorze ze względu na przeziębienie. – Zaczęliśmy w samych szortach już od parkingu idąc w stronę szczytu czarnym szlakiem przez Kopę i Dom Śląski i później najtrudniejsze – na Szczyt, po drodze mijając zdziwionych „przechodniów” nierzadko chcących zrobić sobie z nami zdjęcie. Czasami czuliśmy się jak niedźwiedzie na Krupówkach, z którymi dzieci chcą sobie zrobić zdjęcie „za dwójkę”. W końcu po niecałych dwóch godzinach wędrówki zdobyliśmy Ją… Naszą Królewnę Śnieżkę! – mówi Wojciech.

Wiele osób zastanawia się, jak to możliwe wytrzymać tak długo na mrozie, bez pełnego ubioru. Nie tak dawno ogólnopolskie media informowały o parze, która w ten sam sposób chciała zdobyć Babią Górę. W ich przypadku konieczna była pomoc GOPR-u, a kobieta w stanie głębokiej hipotermii trafiła do szpitala. Jak ostrowianie radzili sobie z zimnem? – Jakbym miał ocenić zachowanie organizmu podczas tej wyprawy, to powiedziałbym, że organizm sam w sobie wytwarza jakąś tarczę, która nie przepuszcza zimna do środka. Oczywiście pod warunkiem spokojnego, kontrolowanego oddechu, na którym jest się w 100% skupionym. Moim zdaniem w tym tkwi cały sekret – odpowiada mieszkaniec Ostrowa Wielkopolskiego.

Ich zdaniem “morsowanie na sucho” różni się od tego, które widzimy na co dzień. W górach oprócz niskiej temperatury towarzyszy także wiatr, który utrudnia poruszanie się. Zapewniają jednak, że dobre nastawienie, ale i zachowanie zdrowego rozsądku pozwoli osiągnąć szczyt. A jak należy się do takiego morsowania przygotować? – Ja przygotowywałem się morsując już wcześniej. Inną aktywnością moją i Bartosza jest regularne bieganie. Z perspektywy czasu gdybym miał to powtórzyć, to myślę, że zacząłbym od zimnych pryszniców w połączeniu z morsowaniem oraz ćwiczeniami oddechowymi według metod niekwestionowanego mistrza i mentora wielu osób związanych ze środowiskiem morsów – Wima Hofa – radzi Wojciech.

redaktor wlkp24.info
ewa.pieczynska@tvproart.pl

25 KOMENTARZE

    • to moze zakazac chodzenia po górach tez? zeby nie przysparzac pracy GOPROWCOM, bo ludzie chodzą bez przygotowania.

  1. 42
    29

    Jasny gwint szok, jak można w ogóle coś takiego robić, a potem inni naśladowcy próbować będą i śmierć gotowa, narażać swoje zdrowie i życie, to głupota….

    • 23
      30

      Jak ktoś się do tego odpowiednio wcześniej nie przygotuje, to wtedy może być problem,nie znasz człowieka to się nie wypowiadaj…

    • 26
      4

      słusznie “jak ktoś się do tego ODPOWIEDNIO WCZEŚNIEJ NIE PRZYGOTUJE” no chyba większość wypadków dzieje się wtedy kiedy ktoś najpierw zrobi a później pomyśli o ile jeszcze będzie mu dane pomyśleć i jeszcze jedno mimo, że żyjemy w świecie paradoksów i innych rzeczy to pierwsze czytam, że aby się wypowiadać trzeba znać

    • Zrównoważona:
      przez to że znam, wiem ile włożył wysiłku ,żeby się odpowiednio przygotować 🙂 rozumiem również,że dla Ciebie wyjście z domu jest hardcorowe 🙂

  2. 9
    30

    Mordowanie a gdzie tam jest zachowany reżim tam policja i sanepit nie spisuje jedni mają przywileje drudzy nie a kiedy do kościoła przyjdzie sanepid i policja teraz kolendy i o reżim nie chodzi czy boicie się Jarka

  3. 44
    19

    Tacy wpadną na “genialny” pomysł a potem ratownicy narażają swoje życie żeby ratować ludzi bo przyszedł im do głowy debilny pomysł. Szkoda słów, brak odpowiedzialności.

  4. 26
    26

    Szacunek dla tych Panów za odwagę i determinację aby pokonywać własne słabości . A za negatywne komentarze dziękujemy!!!! Zwłaszcza ,że Panowie przeszli solidne przygotowanie przed tym osiągnięciem. pozdrawiam

  5. 21
    23

    Brawo za determinację. Nieprzychylne komentarze są związane pewnie z wielkim szokiem i ignorancja 🙂 należy poczytać trochę o pionierach suchego morsowania i o tym jak uczą przygotować organizm i wtedy się wypowiadać 😉

  6. 1
    5

    Jakbym miał ocenić zachowanie organizmu podczas tej wyprawy, to powiedziałbym, że organizm sam w sobie wytwarza jakąś TARCZĘ, która nie przepuszcza zimna do środka. BUHAA

  7. 49
    3

    Jeśli się z głową człowiek przygotuje do takich rzeczy to dlaczego nie. Ale często ludzie obejrzą filmik Wima Hofa i za tydzień juz idą na szczyt, bo są nieśmiertelni. Nie tędy droga. Na nizinach też jest śnieg i mróz warto pochodzić po lesie nie trzeba na start Śnieżki. Co do samego wejścia na pewno w plecaku trzeba mieć coś ciepłego do wypicia i ciepłe ubranie. Warto też żeby ktoś z nami szedł ubrany i kontrolował nas. Jak ktoś morsuje to wie o czym mówię, co to hipoteria i czym się objawia. Ludzie myślą że są mega zahartowani bo nagle im ciepło się robi podczas wchodzenia a później zaskoczenie że nagle ciemno przed oczami no i kończy się jak się kończy. Zdrowie jest ważniejsze od zdjęcia na fejsa. Jeśli już takie coś robimy to na prawdę z głową.
    Również byłem na Śnieżce w szortach, dwa razy w tamtym roku. Przygotowywałem się do tego dość długi czas jak i fizycznie tak również psychicznie. Ludzie na szlaku bardzo mili, robili sobie z nami zdjęcia, wypytali jak się przygotowywalismy, również po drodze natrafiliśmy na dużą grupę ratowników GOPR życzyli powodzenia w zejściu i cieszyli się że podchodzimy do tego z głową (o ile można tak powiedzieć bo sam pomysł wejścia tak jest szalony)że mamy ciepłe ciuchy i ludzi ubranych co idą obok. Tydzień przed nami ściągali 7 takich śmiałków co ciuchy zostawili w aucie…razem z rozumem… I niestety takich ludzi jest coraz więcej. Chciałem iść w tym roku też, ale po takiej nagonce na morsów niestety myślę że na szlaku zamiast zdjęcia i normalnej rozmowy ludzie będą pukać się w czoło… Wszystko jest dla ludzi, ale licz swoje siły na zamiary. Później jesteśmy pakowani do jednego wora z tymi kozakami typu ,,co ja nie wejde?”. Hejtowanie że w takich temperaturach zostać w domu i wgl. Ciekawy jestem czy latem będzie nagonka na turystów w szpilkach, sandałach i tych co od wysokich temperatur dostali udar bo to są te same sytuacje tylko w drugą stronę skrajne temperatury. Czy będzie gadanie poszedł bez czapki, wody niech płaci za akcję.
    Pozdrawiam chłopaków co weszli jak i was wszystkich czytających i hejtujacych. Lincz przyjme na klatę. Sam wyzywałem tych ludzi co widziałem w wiadomościach że ich GOPR ściągał.

  8. 11
    16

    Skrajny debilizm i tyle w temacie. A gdyby się coś stało to co? Wtedy ratownicy topru musieliby ryzykować własnym życiem bo kolesiom zachciało się przygwiazdorzyć? Droga redakcjo publikacją tego typu artykułów zachęcacie innych “im się udało może i ja spróbuję” a to niekoniecznie musi się skończyć happy endem. Chcą iść niech idą ale przed wejściem zostawić papiery że jak się coś stanie nie będą wzywać pomocy.

  9. 9
    15

    Ja proponuję panom teraz latem w najwyższe temperatury ubrać się tak jak w ostrą zimę i wejść na szczyt Śnieżki . Dacie radę???:)
    Czasami mam wrażenie, że już dorosłych dopadło cos niedobrego… A dzielimy się dzieciom. Coz…. powodzenia… oby na zdrowie wyszło bardziej niż tej Pani z Babiej Góry , że tak ja okresie.

  10. 11
    1

    To że ktoś nie ma oleju w głowie i spróbuje to jego sprawa. Wiele w tv pokazują ekremalnych wyczynów daleko nie patrzeć K2 bez tlenu, to co może mi też się uda, jutro pakuje plecak i lecę…Kazdy normalny człowiek wie ze potrzebuje przygotowania do takich rzeczy… Na plaży pijac piwo później wchodząc do wody proszę zostawić dokumenty i napisać że nie chce pomocy od wopru.(Pisze ogólnie nie ze Ty tak robisz)

  11. Najważniejsze to przełamać się psychicznie, co do przygotowania fizycznego to nie trzeba być jakimś wybitnym człowiekiem. Nie można natomiast zapomnieć, aby swoim osiągnieciem pochwalić się we wszystkich możliwych mediach, i portalach, to takie typowe wśród ludzi ,którzy całe życie gó..o sobą przedstawiali i przedstawiają , na siłę próbują się dowartościować. Celebryci od siedmiu boleści mają według swojego wygórowanego mniemania 5 minut sławy myślę że nominacja do nagrody KOLOSA to tylko formalność.

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick