Mały Marcel Samol jest po pierwszym autoprzeszczepie!

5
Fot. Facebook/Mały Marcel-wielki guz
Mały Marcel Samol, któremu w grudniu i styczniu pomagała cała Polska, jest aktualnie w Stanach Zjednoczonych i przechodzi drugi etap leczenia, czyli autoprzeszczep szpiku. Chłopiec przeszedł niezbędne badania i okazało się, że nie trzeba będzie przeprowadzać wcześniej planowanej operacji. Autoprzeszczep szpiku ma być domknięciem całej procedury leczenia chłopca z Krotoszyna.

Przełom 2019 i 2020 roku przebiegał w naszym regionie pod znakiem pomocy dla małego Marcelka z powiatu krotoszyńskiego. Na lecenie 10-miesięcznego chłopca były potrzebne aż 3,6 mln zł. Na tyle wyceniono autoprzeszczep szpiku i operację usunięcia guza mózgu w USA. Dostępne w Polsce metody leczenia nie dawały nadziei na przeżycie. Jedynym ratunkiem był lot do USA i terapia za Oceanem.

Dobre informacje czekały na chłopca i ich rodziców, bo okazało się, że płyn rdzeniowo-mózgowy jest czysty, a operacja nie będzie potrzebna. Cykl chemioterapii, którą przeszedł chłopiec, miała za zadanie wyniszczyć komórki nowotworowe oraz komórki macierzyste znajdujące się w szpiku kostnym chłopca, by zrobić miejsce na nowe, zdrowe. W tym ma pomóc autoprzeszczep szpiku. „Chemię przyjąłem jak prawdziwy bohater, a dzisiejszy autoprzeszczep po prostu przespałem. Na zdjęciu widzicie czerwoną strzykawkę, a w niej moje komórki macierzyste, które zostały mi dzisiaj podane. Teraz czekamy na spadki krwi i później na te nowe, zdrowe komóreczki” – czytamy na fanpage’u Mały Marcel – wielki guz.

Fot. Fanpage Mały Marcel-wielki guz

Pierwszy autoprzeszczep to 1/3 drugiego etapu leczenia chłopca. Przed małym pacjentem jeszcze dwa takie procesy. „Musimy trochę uważać na pozostałe części ciałka, bo po chemii się mogą odparzać, ale tutaj mają na wszystko sposób (…) dalej uprawiam ostre wariacje, no i czekam na kolejne zęby – na horyzoncie widać 3 nowe. Także mama dała mi pajdę chleba, co by trochę wypróbować te moje kiełki, całkiem nieźle naostrzone, mama mówi. Teraz jak wszystko pójdzie dobrze to za miesiąc powtórka z rozrywki” – czytamy.

Wyniszczenie komórek macierzystych w szpiku kostnym chłopca spowoduje, że będzie on niezwykle osłabiony, jego odporność bardzo spadnie i mogą pojawić się liczne skutki uboczne. Ze względu na panującą epidemię koronawirusa, z małym Marcelem może przebywać tylko jeden z rodziców. „Jeden dzień widzę mamę, drugiego tatę, także niech jak najszybciej ucieka od nas to paskudztwo! Módlcie się za nas, żebym dał sobie radę i żeby tych skutków było jak najmniej! A ja obiecuję, że dam z siebie 110% w walce z tą okropną chemią!” – piszą rodzice w imieniu Marcelka.

Doktor Samol’s melduje, że nowe komóreczki zaczęły pięknie napływać i całkiem możliwe, że wyjdziemy w przyszłym tygodniu…

Opublikowany przez Mały Marcel – wielki guz. Piątek, 17 kwietnia 2020

redaktor wlkp24.info
ewa.pieczynska@tvproart.pl

5 KOMENTARZE

  1. Marcelku dziecinko , wszystko będzie ok , musi być dobrze, widać ze jesteś dzielny , w tym wszystkim co w okól ciebie sie dzieje ,pozdrawiamy twoich rodziców , a tobie zyczymy szybkiego powrotu do Polski.

Skomentuj Gość Anuluj odpowiedź

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick