Gdzie się podziało piękno gry?

0
Piłka nożna to sport, który potrafi dostarczyć wiele emocji. Sama walka o utrzymanie nawet na poziomie IV ligi potrafi zszargać nerwy. Chciałoby się jednak oglądać mecze, w których jakość gry stoi na wysokim poziomie. O to jednak coraz trudniej, bo z pomysłowymi akcjami coraz częściej wygrywają pragmatyka oraz zimna kalkulacja. Trenerzy mówią: "liczą się punkty, a nie widowisko".

Choć w ostatnich latach poziom sportowy na boiskach piłkarskich klubów z niższych lig rośnie, to o pięknej grze można tylko pomarzyć. Albo powspominać dawne czasy. Tak, kiedyś to było. Dzisiaj już niekoniecznie. Pomysły o pięknych akcjach i cieszeniu się futbolem coraz częściej zastępuje pragmatyka i zimna kalkulacja: „punkty są najważniejsze”.

– Dzisiaj w tej lidze każdy sportowo walczy o życie i nie ma wirtuozerii, za to totalnie nastawienie na punkty – mówi Krzysztof Knychała, trener Obry Kościan, który dokładnie tak samo ustawił swój zespół w niedawnym meczu z Victorią Ostrzeszów. Efekt? Wygrana 3:1.

Przyczyn takiego stanu rzeczy można szukać w pandemii koronawirusa. To ona skłoniła Wielkopolski Związek Piłki Nożnej do reorganizacji rozgrywek, powiększenia IV ligi w trwającym sezonie i zwiększenia liczby zespołów, które spadną. W poprzednich, przerwanych rozgrywkach zdecydowano, że żadna drużyna nie spadnie. Doprowadziło to do powiększenia ligi do 22 drużyn. Jest więcej grania, spadnie też więcej zespołów. Dla niektórych spadek do V ligi może oznaczać wieloletnie problemy finansowe, bo wiele klubów balansuje na krawędzi rentowności.

– W sytuacji, kiedy spaść może nawet osiem zespołów, nie można oczekiwać wirtuozerii. Każdy musi zdawać sobie sprawę, że te kluby mają sponsorów. Każde spadnięcie może oznaczać ich wycofanie. Ja wiem z historii, jak to wygląda – dodaje trener.

Niską widowiskowość zauważają też trenerzy klubów z naszego regionu. – Zawsze jestem zwolennikiem grania w piłkę. Nie chcę tej gry zabijać, aczkolwiek kiedy jest tak mała różnica punktów w grupie spadkowej, to dla wszystkich bardziej liczy się nie tyle piękna gra, co wynik końcowy i dopisane punkty do tabeli – podkreśla Leszek Krutin, trener Victorii Ostrzeszów.

Sezon zbliża się do końca, pozostało do rozegrania raptem kilka meczów, a sytuacja w lidze nadal jest otwarta zarówno w grupie mistrzowskiej, jak i spadkowej. Może to oznaczać, że w tym sezonie pięknej gry już nie zobaczymy. Może w przyszłym?

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick