Burza o drzewa. Argumenty burmistrza nie wszystkich przekonały

0
Fot.: Pixabay, screen: fanpage Arkadiusza Ptaka, grafika: wlkp24.info
Decyzją o wycince kilku drzew na terenie Pleszewa burmistrz Arkadiusz Ptak naraził się części mieszkańców, którzy byli przeciwni takiemu pomysłowi. Nie wszystkich przekonały argumenty o bezpieczeństwie pieszych i rowerzystów, zdjęcia spróchniałego pnia oraz odwołania do zewnętrznego artykułu na temat nasadzeń topól w mieście.

Pod koniec lipca burmistrz Pleszewa Arkadiusz Ptak poinformował za pośrednictwem swojego fanpage’a o wycince drzew w miejscu powstającego deptaku między ul. Targową a Ogrodową oraz ścieżki rowerowej. „Wiecie już dobrze, jak dużą wagę przywiązuję do nasadzeń nowych drzew. Szczególnie w mieście. Jakie to daje nam wszystkim korzyści, nie trzeba już tłumaczyć. Z bólem serca muszę niestety podejmować decyzje o wycięciu ich tam, gdzie kolidują z inwestycją” – napisał włodarz.

Mimo prób przekonywania mieszkańców, że podejmowanie decyzji o wycince drzew nie jest mu na rękę, włodarz spotkał się z falą krytyki w komentarzach pod informacją o pozbyciu się 5 topoli i 2 brzóz. Niewiele pomogły przekonywania, że 14 kolejnych pozostanie nietkniętych. „Walczyliśmy o wszystkie, ale argumentem był także fakt, że topole to duże i stare drzewa, ze względu na ogromną łamliwość, prędzej czy później zagrażałyby spacerującym wzdłuż deptaku przechodniom oraz rowerzystom” – dodał. Przy okazji odesłał do artykułu opublikowanego na stronie Monitoringu Obywatelskiego Drzew zatytułowanego „Topole w mieście – czy to dobry pomysł?”.

Burmistrz Arkadiusz Ptak zapowiedział przy okazji posadzenie 30 klonów czerwonych, 9 śliw, 5 buków zwyczajnych i 42 jarząbów mącznych, ale największą uwagę mieszkańców gminy przykuła jednak informacja o wycince. „Niestety, żadne z tych nasadzeń nie zrekompensuje choćby jednego z tych starych drzew. No, chyba że za 60 lat. A jeśli chodzi o inwestycje, to są sposoby na ich godzenie z drzewami” – napisał jeden z komentujących. „Tak ostatnio przyglądałam się tym topolom z podziwem, respektem. Pamiętam, że kiedyś było ich wszędzie więcej. Były powszechne, mniej szkodliwe(?)… A teraz coraz ich mniej w polskim krajobrazie” – dodała kolejna osoba.

Oboje swoimi komentarzami skłonili do odpowiedzi włodarza, który przekonywał, że rozwiązanie zwane podwieszaną nawierzchnią (budowa ścieżki położonej np. na betonowych blokach, co umożliwia nienaruszenie systemu korzeniowego drzew) nie wchodziło tutaj w grę. W drugim przypadku Arkadiusz Ptak przekonywał, że „topole to mało żywotne drzewa i bardzo kruche”.

Znaleźli się i tacy, którzy podzielali tok rozumowania włodarza, wskazując na zagrożenie podczas wichur, kiedy silne podmuchy wiatru niejednokrotnie łamały topole niczym zapałki. „Wycinanie drzew jest złe, ale, niestety, w pewnych sytuacjach konieczne” – podkreślił kolejny z internautów.

Część osób zwróciła też uwagę na zieleń, którą – jak można było wywnioskować z komentarzy – nikt należycie się nie zajmuje. Za przykład podano teren przy parkingu naprzeciwko szkoły nr 3, gdzie część młodych drzew usycha. To jednak nie wszystko. Na terenach niedaleko parowozu-eksponatu widziałem usychające młode lipy, a dalej wykop, a w nim odkopane drzewka z odrobiną ziemi na korzeniach też w kiepskim stanie, chyba tak nie powinny przebiegać prace, ja się nie znam, ale kiedy tam powstanie parking i ścieżka, to temperatury jeszcze wzrosną, jakie drzewa to wytrzymają? – zaznaczył jeden z komentujących.

Burmistrz nie na wszystkie uwagi odpowiedział, ale najwyraźniej zdał sobie sprawę z wydźwięku negatywnych komentarzy. Nawiązał do ogłoszonej wycinki drzew w poście opublikowanym w czwartek, publikując zdjęcia (screen powyżej): „Tak wyglądają wycięte topole rosnące w okolicy ul. Strumykowej. Spróchniałe, a w niektórych miejscach puste w środku. To potwierdza decyzję o wycince, którą podjąłem po konsultacjach ze specjalistami, aby usunąć 5 starych topól, które zagrażałyby bezpieczeństwu pieszych i rowerzystów poruszających się po deptaku” – uzasadniał podjętą przez siebie decyzję.

Arkadiusz Ptak kolejnymi komentarzami starał się przekonać krytyków, że władze miasta wzbraniają się od „wycinania wszystkiego w pień”. „Drzewa na nowo budowanym parkingu nie zostały usunięte, tak jak pozostałych 14, które zostawiliśmy przy Strumykowej” – dodał.

Na koniec odniósł się do zarzutów o to, że parking pomiędzy Targową a Ogrodową będzie „patelnią”. „Planujemy tam posadzić 31 drzew i niemal 4 tys. krzewów” – podkreślił burmistrz Pleszewa. O parkingu buforowym pomiędzy Targową a Ogrodową pisaliśmy na wlkp24.info już w listopadzie ubiegłego roku. Artykuł na ten temat znajdziesz klikając tutaj.

Mimo wielu prób, włodarz nie zdołał przekonać do swoich racji wszystkich komentujących.

sebastian.matyszczak@tvproart.pl

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick