Zakażą edukacji seksualnej? Projekt trafił do sejmu

0
Fot. Pixabay
Do sejmu trafił projekt „Stop pedofilii”. 15 października odbędzie się głosowanie, którego wynik zadecyduje o potencjalnym wprowadzeniu kar za prowadzenie edukacji seksualnej. Za uczenie młodzieży o życiu seksualnym i własnej cielesności, a także pisanie artykułów i książęk na ten temat, może grozić nawet do trzech lat pozbawienia wolności.

Projekt zgłosili aktywiści z organizacji „Stop pedofilii”, którzy na swojej stronie chwalą się, że zebrali aż 265 395 podpisów. Przytaczają także wypowiedź Mariusza Dzierżawskiego, pełnomocnika komitetu inicjatywy ustawodawczej: „Wobec agresywnej promocji homoseksualizmu, rozwiązłości seksualnej i nieczystości wśród dzieci i młodzieży, istnieje pilna potrzeba zwiększenia ochrony prawnej najmłodszych przed demoralizacją i przemocą seksualną. Szczególną rolę na tym polu odgrywają aktywiści LGBT i powiązani z nimi „edukatorzy” seksualni, którzy oswajają dzieci z treściami niszczącymi poczucie ich wstydu, będącego naturalną ochroną przed wykorzystywaniem seksualnym”.

Autorzy projektu argumentują, że do skutków edukacji seksualnej należą m.in. pobudzenie erotyczne dzieci, masturbacja, skłonności do homoseksualizmu czy uzależnienie od pornografii.

Wbrew nazwie projektu, nie przeciwdziała on pedofilii, skupia się za to na pozbawieniu młodych ludzi dostępu do wiedzy na temat niezmiennie dotyczący każdego z nas. Brak świadomości może sprawić, że staną się oni łatwymi ofiarami przemocy seksualnej, brak wiedzy na temat antykoncepcji może wywołać niechciane ciąże lub narazić na zarażenie chorobą weneryczną. Problemy młodzieży związane z życiem seksualnym biorą się także z braku umiejętności selekcji informacji – we współczesnym świecie, w dobie internetu i mediów społecznościowych trudno ocenić, które z wiadomości są prawdziwe. Jednak niemożność skorzystania z wiedzy wykwalifikowanych edukatorów skazuje nastolatków na szukanie informacji na własną rękę.

Wedle propozycji zgłoszonego projektu na odpowiedzialność karną narażony byłby każdy, kto „propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego”. Karze podlegaliby więc nie tylko edukatorzy seksualni, ale także lekarze ginekolodzy zapisujący niepełnoletnim antykoncepcję czy nauczyciele wyjaśniający uczniom na czym polega rozmnażanie płciowe.

– W praktyce ludzie ponoszą duże konsekwencje wywołane brakiem wiedzy na temat życia seksualnego. Trudno im określić gdzie leży źródło dysfunkcji przeszkadzających im w codziennym życiu. Zamknięcie możliwości edukowania przez wykształconych w tym kierunku profesjonalistów, otwiera furtki osobom niewykwalifikowanym, których wiedza nie jest poparta doświadczeniem, np. ludziom publikującym treści w internecie – mówi seksuolożka, Rachela Nowak. – Niewiedza wpływa na brak pewności siebie, zmniejsza poczucie własnej wartości, wywołuje problemy z nawiązywaniem czy utrzymaniem relacji. Potrzeba seksualna według metodologii Maslowa należy do pierwszej kategorii potrzeb fizjologicznych, zaraz obok potrzeby snu i jedzenia. Nie trzeba do niej nikogo zachęcać, od tego są nasze hormony, które same popychają nas, by ją realizować. Jednak, co ważne, osoby wykwalifikowane – w tym przypadku edukatorzy, powinny przekazywać wiedzę w tym trudnym i wstydliwym często obszarze, uwzględniając system wartości odbiorców – dodaje.

Jedynie w nielicznych szkołach uczniowie mogą spotkać się z seksuologiem. Takiej możliwości nie ma także w szkołach w Ostrowie Wielkopolskim. Przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie” nauczają często nauczyciele, którym brakuje etatów. Skupiają się jednak częściej na czysto naukowym, biologicznym aspekcie zagadnienia, nie przekładając go na kwestie praktyczne, związane z codziennym życiem. Zablokowanie dostępu do odpowiedniej edukacji jeszcze bardziej pogłębi niewiedzę, której konsekwencje wpływają niekiedy na całe życie.

Autor tekstu: Nina Ćwiklak

redaktor naczelny wlkp24.info
sebastian.matyszczak@tvproart.pl

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick