Wysocko Małe: Tragedia na oczach mieszkańców. Stolarnia w płomieniach [FOTO+VIDEO]

7
Cały w płomieniach stanął zakład stolarski w Wysocku Małym w gminie Przygodzice (pow. ostrowski). Chwilę po godzinie 16:00 wybuchnął pożar, który na oczach właścicieli zakładu i mieszkańców wsi trawił wszystko.

Zakład stolarski zapalił się około godziny 16:00. Do godziny 15:00 w zakładzie przebywa większość pracowników, dlatego jeszcze wielu z nich było na terenie, który objął ogień. Z wstępnych ustaleń wynika, że nikomu nic się nie stało. Na miejscu pojawiła się karetka pogotowia, ale pomocy udzielono strażakowi, który prawdopodobnie podtruł się dymem. Ogień na szczęście nie objął budynku mieszkalnego właściciela zakładu ani żadnego z obiektów znajdujących się w gęstej zabudowie wokół posesji, na której mieści się stolarnia.

– Łącznie na miejsce zadysponowano 15 jednostek państwowej i ochotniczej straży pożarnej – udzielił jako pierwszy informacji dyżurny KP PSP w Ostrowie Wielkopolskim. Na miejscu okazało się, że kolejne jednostki docierały na miejsce zdarzenia z upływem czasu. Strażacy zmieniali się sekcjami i sukcesywnie dołączali do akcji gaśniczej, wszyscy zmuszeni byli pracować w aparatach ochrony dróg oddechowych z uwagi na szczególnie szkodliwe warunki.

W zakładzie produkowano meble i wyroby drewniane, była także szwalnia tapicerki meblowej oraz dział lakierniczy, gdzie konserwowano i preparowano wyroby drewniane. Sąsiedzi i mieszkańcy, którzy znajdowali się w okolicy mówili o początkowo niewielkim zadymieniu koloru białego w jednej z części zakładu, następnie słychać było wybuch, po czym ogień momentalnie się rozprzestrzenił. Jak udało się ustalić w rozmowie z byłym pracownikiem zakładu, owe miejsce, gdzie mogło dojść do zapalenia to prawdopodobnie magazyn w którym trzymano puszki z lakierami, była to też kotłownia.

Nie są znane przyczyny zapłonu, cały czas trwa akcja gaśnicza, która może potrwać nawet do późnych godzin nocnych. Wszystkich ewakuowano z terenu zakładu, pracowników i właściciela przesłuchuje policja. Nie jest znana dokładna liczba osób zatrudnionych w zakładzie, szacunkowo z wstępnych ustaleń wynika, że może to być ponad 40 osób.

Na miejscu pojawili się przedstawiciele władz samorządowych, w tym wójt gminy, który włączył się do akcji ratowniczej i zapowiedział, że z ramienia samorządu zaoferuje właścicielowi zakładu niezbędną pomoc.

redaktor wlkp24.info
paulina.szczepaniak@tvproart.pl

7 KOMENTARZE




  1. 0



    1

    a jak jechałem tam po 15 około nic jeszcze nie było ale za to grzebali z prądem za przeciwko zakładów może przez to doszło do zwarcia w maszynie przez miganie prądem się zapaliło




  2. 3



    0

    Nawet taksówki z Ostrowa przyjezdzały …byle sobie popatrzeć po czym zawracały , o busach i innych burakach nie będe wspominał , mieszkam niedaleko tego miejsca i to co widziałem to było po prostu żenujące ze strony ludzi … Cysterna z woda nawet nie miała gdzie przejechać bo tyle było samochodów… trzeba było by wziąśc spycha i pospychać buractwo do rowów to by sie nauczyli…za grosz rozumu..

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick

Uzupełnij równanie (pole wymagane):