Wiatraki rosną jak grzyby po deszczu

1
Mieszkańcy Gorzupi są niezadowoleni z tego, że w ich miejscowości postawiono turbinę wiatrową. Ich zdaniem powstanie wiatraka uniemożliwia rozwój wsi. Twierdzą też, że nie zostali poinformowani o planach budowy elektrowni wiatrowej w sąsiedztwie. Wkrótce elektrownie wiatrowe staną w trzech kolejnych podkrotoszyńskich wsiach.

Turbiny wiatrowe rosną w powiecie krotoszyńskim jak grzyby po deszczu. Instalacje powstały już w Kuklinowie, Dzielicach i Gorzupi. Mieszkańcy tej ostatniej miejscowości są rozczarowani powstaniem elektrowni wiatrowej w odległości 400 metrów od najbliższych zabudowań. Wiatrak stanął na starych zasadach, ale zgodnie z tzw. ustawą odległościową w promieniu równym dziesięciokrotnej wysokości turbiny nie wolno nic budować. Oznacza to, że w odległości półtora kilometra od wiatraka zabronione jest stawianie budynków mieszkalnych i inwentarskich. – Ten zapis wyłącza całą miejscowość z możliwości rozbudowy. Młodzi ludzie będą stąd uciekać, bo nie będzie tu przyszłości. Zwróciliśmy się o kontrolę do wojewódzkiego nadzoru budowlanego o sprawdzenie legalności tej budowy i jak dotąd nie ma odzewu – informuje Marian Włosik, radny rady powiatu krotoszyńskiego, a na co dzień mieszkaniec Gorzupi.

Władze gminy Krotoszyn próbują znaleźć furtkę, aby umożliwić mieszkańcom rozbudowę gospodarstw lub domów. Rozwiązaniem jest stworzenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. – Ale jest to rozwiązanie awaryjne. Lepiej byłoby, gdyby to rządzący zmienili zapisy ustawy i zmniejszyli strefę wokół wiatraka, która jest wyłączona z możliwości rozbudowy – podkreśla Franciszek Marszałek, burmistrz Krotoszyna. Włodarz obawia się, że zanim gmina przygotuje taki plan – rząd zmieni ustawę, a pieniądze wydane przez samorząd na opracowanie dokumentu zostaną wyrzucone w błoto. Przygotowanie planu trwa minimum rok, a jego koszty to od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych.

Odnawialne źródła energii to czysta alternatywa dla prądu pozyskiwanego z węgla. Ale w naszym kraju budowa elektrowni wiatrowych nadal wzbudza u mieszkańców niepokój. – Nie mamy nic przeciwko wiatrakom, tylko niepokoi nas to, że nie będziemy mogli się rozbudowywać w naszej miejscowości – mówi mieszkanka Gorzupi. Wtórują jej inni mieszkańcy, którzy uważają, że nie informowano ich o planach budowy wiatraka. – Nikt nam nie powiedział, że to stanie tak blisko naszych domów. Z mojego ogródka wygląda jakby to było tuż za płotem – ubolewa jedna z kobiet.

Wydane są już pozwolenia na budowę elektrowni wiatrowych w trzech kolejnych miejscowościach na terenie gminy Krotoszyn. Wiatraki mogą wkrótce stanąć w Dzierżanowie, Wróżewach i Lutogniewie.

redaktor wlkp24.info
paulina.szczepaniak@tvproart.pl

1 KOMENTARZ

  1. Co to jest za tłumaczenie? Plany miejscowe powinny być zrobione już 25 lat temu ale gminy lecą w klipę i nie robią mimo, że to ich zadanie finansowane z naszych podatków. Jak można aż tak okłamywać swoich mieszkańców. Brak słów.
    Radny, który chce sprawdzać legalność, niech przestanie walić po ślepiach populizmem, tylko się douczy. Ludzie nie dajcie robić politykierom z siebie debili.

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick