Skradziony obraz artysty Szymona Chwalisza

8
Wczoraj w Muzeum Ziemi Kępińskiej odbył się wernisaż malarstwa ostrzeszowskiego artysty Szymona Chwalisza. Zgodnie z tytułem wystawy i życzeniem artysty jeden z jego obrazów został skradziony.

Ale tylko na chwilę. Ostrzeszowski artysta prowokacyjnie zatytułował swoją wystawę „Czekam, kiedy ktoś w końcu ukradnie mój obraz”. Takie sytuacje w historii sztuki już odnotowywano. Ginęły już bowiem obrazy Vincenta van Gogha, Leonarda da Vinci, ale także Rembrandta, Renoira, Picassa czy Gaugina. Wspólnym mianownikiem tych kradzieży było to, że za każdym razem rabunki podnosiły wartość obrazu, nawet kilkukrotnie.

– Umieszczę na Facebooku i powiem, że został skradziony. To jest opłacalne – mówi z przekąsem Chwalisz. Zapytany, czy zgłosiłby ten fakt na policję, odpowiedział, że nie.

Kradzież jednego z jego obrazów podczas wernisażu wystawy w Muzeum Ziemi Kępińskiej miała oczywiście charakter symboliczny. Prace Chwalisza są rozchwytywane. Artyście bardzo trudno jest w domu zatrzymać swoje obrazy. Ich marketingowy żywot to zaledwie kilka godzin „wiszenia” w treści instagramowego posta. Potem znajdują nabywców.

– Ja kończę obraz i kończę pewną historię. Dla mnie skończony obraz to zakończony etap. Nie wracam do niego absolutnie. Musiałem się tego nauczyć. Niektórzy tak mają, że zostają ze swoimi pracami na wiele lat i umierają w biedzie. Ja bym wolał raczej w drugą stronę – wyjaśnia Chwalisz. – Nie można dawać instrukcji obsługi do sztuki – odpowiada na pytanie o interpretację swojej sztuki.

Styl ostrzeszowskiego artysty ewoluuje. Najnowszy obraz „Madonna lizakowa”, który został dziś pokazany premierowo to jawne naśmiewanie się ze stylu Salvadora Dalego.

– Trochę barwy mi się uspokoiły, trochę porządku się wprowadziło w te prace, ale myślę, że one są dalej literackie. Beksiński, Dali, Witkacy – te nazwiska przewijają się najczęściej w opiniach oglądających. Najśmieszniejsze jest teraz to, że aktualnie inspiruje mnie Picasso, czego kompletnie nie widać w moich pracach. Picasso powiedział kiedyś, że rozwija się wtedy, kiedy się tworzy i odwrotnie: tworzy kiedy rozwija. Jeśli staniesz się masochistą swojego stylu, to przestaniesz się rozwijać. Myślę, że teraz maluję tak, a za rok będę to robić kompletnie inaczej – tłumaczy artysta i dodaje, że największą frajdę sprawia mu „wychodzenie ze strefy artystycznego komfortu”.

Na wystawie, którą można oglądać do stycznia, zobaczymy zarówno obrazy olejne, jak i reprinty starszych obrazów. To swoisty przekrój twórczości artysty, który zaczynał jak każdy z nas – od prostych rysunków, potem karykatur, kasków malowanych aerografem po obrazy olejne właśnie.

Rysował jak każde dziecko. Malowanki. Początkiem były karykatury. W Zespole Szkół Rolniczych malował na ścianach. Dostrzegł go profesor Hrycek, który powtarzał, że będą z niego ludzie. Zawsze mu powtarzał, że musi codziennie trzymać pędzel w ręku. No i chyba go posłuchał – mówi Piotr Chwalisz, ojciec Szymona.

Szymon Chwalisz z rodzicami: Amelią i Piotrem
Szymon Chwalisz z rodzicami: Amelią i Piotrem

– Byliśmy pierwszymi krytykami jego prac. Mówiliśmy często: nie – to nam się nie podoba. Słuchał – tłumaczy Piotr Chwalisz, który cieszy się, że syn angażuje się w akcje charytatywne wokół Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zdaniem starszego z rodu Chwaliszów pomaganie Szymon wyssał z mlekiem rodziców, którzy zgodnie twierdzą, że „serce ma po właściwej stronie”.

Ostrzeszowski artysta to twórca woodstockowych gitar, które zarobiły już dla fundacji grubo ponad 100 000 złotych i które od kilku lat są w ścisłej czołówce najwyżej licytowanych przedmiotów na aukcjach Allegro dla WOŚP. Gitary malowane są w technice aerografu.

redaktor wlkp24.info
tomasz.wojciechowski@tvproart.pl
dziennikarz/fotoreporter/montażysta

8 KOMENTARZE

  1. 4
    6

    Ja akurat lubię tą jego sztukę. Jakim jest teraz człowiekiem nie mam pojęcia i nawet mnie to nie interesuje. Jak robi to co piszą i nie wchodzi innym w drogę to ok. Kiedyś mieliśmy na pieńku, ale zostało to rozliczone i też staram się do tego nie wracać. Obrazu też nie potrzebuje, ale dla mnie są ciekawe.

  2. 3
    2

    Tanie jest krytykowanie, w cenie jest pasja i to co robimy z pasją, oczywiście każdy w swojej pasji ma prawo na rozwój a pokazywanie prac publicznie to tylko konfrontacje swojego talentu z opiną publiczną. Bardzo cenię ludzi z pasją a to już wartość.

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick