Pytania, żądania i słowne docinki – czy uda się pokonać śmierdzący problem wysypiska?

6
To nie było łatwe spotkanie i wiele razy trzeba było studzić emocje. Mieszkańcy przyszli na nie z listą pytań i żądań do ostrowskich władz, a przedstawiciele magistratu chcieli wspólnego rozwiązania problemu oraz rzeczowej i spokojnej rozmowy. Nie zawsze się to jednak udawało, bo problem smrodu z ostrowskiego wysypiska jest zdaniem mieszkańców nie do zniesienia. Najdotkliwiej odczuwają go ci, którzy mieszkają na Osiedlu Zacisze-Zębców.

Podczas spotkania padło kilka rozwiązań, które zostały już wdrożone w życie, albo lada chwila zostaną. Ma to być m.in. dezodoryzacja terenu, wprowadzenie maszyny „odor control”, utworzenie nowej kwatery do składowania odpadów w miejscowości Psary w Gminie Sieroszewice, czy redukcja przyjmowania odpadów tzw. frakcji mokrej, czyli tej, która generuje najwięcej nieprzyjemnego zapachu. – Nie wiemy co przyjmowane jest w kontenerach z gminy oddalonej o 50 kilometrów. Prowadzona jest wyrywkowa kontrola. (…) Często zdarza się, że w kontenerach było coś, czego nie powinno być, np. odpady medyczne, weterynaryjne, czy padlina – wyjaśniał Strykowski.

Mieszkańców jednak nie zadowoliły aspekty techniczne oraz liczby „wyłożone” na stół. Chcą oni konkretnych działań i decyzji, które skutkować będą zlikwidowaniem smrodu.

Poruszono też temat wpływu zapachu na środowisko. Tutaj na obawy mieszkańców odpowiedziała Beata Klimek. – Taką ekspertyzę środowiskową zlecę niezwłocznie jeszcze w tym roku – powiedziała.

W ogniu krytyki stanęli nie tylko przedstawiciele miasta i spółki, ale także sama Rada Osiedla Zacisze-Zębców. Mieszkańcy mieli do zarzucenia jej członkom zbyt małe zaangażowanie w rozwiązanie problemu. – Szanowna rado, co zrobiliście żeby ten zapach nie unosił się nad naszymi pięknymi domami? – pytała jedna z mieszkanek.

Dyskusja weszła również na temat ewentualnych podwyżek za odpady komunalne. Andrzej Strykowski wyraźnie pokreślił, że nie jest w stanie przewidzieć jak sytuacja będzie wyglądać po nowym przetargu.

OBEJRZYJ CAŁE SPOTKANIE TUTAJ:

redaktor wlkp24.info
ewa.pieczynska@tvproart.pl

6 KOMENTARZE

  1. Zdajecie sobie sprawę jaki jest największy problem jeśli chodzi o Ostrów ?
    Największym problemem jest to, że MZO, czyli jakby nie patrząc spółka miejska ma praktycznie monopol na zagospodarowanie odpadów na terenie miasta i nie tylko, jeśli chodzi o ceny oni mogą robić praktycznie co chcą bo doskonale zdają sobie sprawę, że nie mają żadnej konkurencji, a nawet jeśli ktoś inny (firma prywatna) wygra przetarg (co jest praktycznie nie możliwe) to i tak będą trzymali wszystkich krótko bo będą musieli na ich składowisko wozić odpady …
    Przez to czują się bardzo pewnie włącznie z prezesem na czele, brak wolnego rynku i konkurencji rodzi właśnie takie patologie.
    Drzewa i krzewy powinny być sadzone zaraz po oddaniu zakładu RZZO do użytku i teraz by dawało to jakieś wymierne skutki jeśli chodzi o odór odpadów, cały zakład naokoło powinien być obsadzony nie tylko drzewami, ale różnymi objętościowymi krzewami niskoplennymi, powinna być taka naturalna bariera/mur naokoło, szkoda, że nikt o tym nie pomyślał, tym bardziej, że zakład znajduje się praktycznie na osiedlu Zębców.

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick