Niepełnosprawni przecierają kolejowe szlaki [reportaż]

2
Jeszcze do niedawna taka podróż była praktycznie i teoretycznie niemożliwa. Bariery na polskiej kolei były dla ludzi poruszających się na wózku nie do pokonania. Światło w tunelu pojawiło się przed i po Euro 2012, kiedy to polskie dworce kolejowe przeszły gruntowne remonty. Przewoźnicy zaczęli też kupować nowe, przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, pociągi. Dziś podróż koleją nie jest już dla osoby na wózku aż taka uciążliwa. Dowiódł tego Dariusz Peśla z Ostrowa Wielkopolskiego, który ostatni raz pociągiem podróżował ... 42 lata temu.

1975 rok. To właśnie wtedy Dariusz Peśla z Ostrowa Wielkopolskiego po raz ostatni był pasażerem polskich kolei. Wspomina, że wtedy pociągi były głośne i brudne.

– Dziś to co innego. Nowy tabor, nowoczesne składy, idziemy do przodu – opowiada.

Absencja w pociągu to wynik choroby, która przygwoździła Peślę do wózka inwalidzkiego. Stopniowy zanik mięśni sprawił, że dziś mężczyzna rusza jedynie prawą dłonią, co pozwala mu na obsługę wózka. Niepełnosprawny śmieje się, że jest dość „ciężką przesyłką”. Razem z wózkiem waży 250 kilogramów. Znaczna niepełnosprawność oraz bariery na polskiej kolei spowodowały, że Dariusz Peśla długo czekał na ponowną podróż pociągiem. Ta miała miejsce pod koniec sierpnia 2017 roku. Wszystkie formalności załatwił odpowiednio wcześniej.

– 48 godzin przed odjazdem, to jest minimum, musimy zgłosić chęć przejazdu pociągiem. To nie znaczy, że jeszcze pojedziemy. Kolej nie gwarantuje nam, że bilet nie jest już zajęty. Są dwie opcje na zgłoszenie: albo robi się to telefonicznie, albo wysyła się specjalną kartę zgłoszeniową przez internet – mówi.

Bilety dla siebie oraz swojej żony Agnieszki, która także porusza się na wózku Peśla kupił w internecie. Okazuje się, że w jednym składzie mogą jechać maksymalnie dwie niepełnosprawne osoby.

– Na razie wszystko jest jak w zegarku. Wymiana informacji jest niesamowita. Dojechaliśmy tylko do stacji, a Pan z ochrony dworca już na nas czekał – opowiada Peśla. 

Warto podkreślić, że niepełnosprawni musieli dotrzeć na ostrowski dworzec wózkami, bo w mieście nie ma taksówki przystosowanej do przewozu takich pasażerów. W ostatnich latach polska kolej zmieniła się nie do poznania. Wyremontowano dworce i dostosowano je do potrzeb osób niepełnosprawnych. Ale infrastuktura kolejowa to nie wszystko. To także tabor przystosowany do przewożenia osób niepełnosprawnych pomaga takim ludziom jak Dariusz Peśla w otwarciu się na świat. Dokąd pojechał po 42 latach i czy wszystko poszło zgodnie z planem? O tym dowiecie się z reportażu „Pociągiem na Everest” przygotowanego przez Telewizję Proart.

redaktor wlkp24.info
tomasz.wojciechowski@tvproart.pl
dziennikarz/fotoreporter/montażysta

2 KOMENTARZE

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick

Uzupełnij równanie (pole wymagane):