Mieszkańcy walczą z gołębiami, samorząd umywa ręce. Odpowiada RDOŚ

4
Są pod częściową ochroną, więc wydają się być nietykalne. Z drugiej strony przez wiele osób uznawane za latające szkodniki. Spór o gołębie trwa w Ostrowie Wielkopolskim i wielu innych polskich miastach od lat. Część osób sądzi, że ptaki brudzą i roznoszą bakterie. Cierpliwość niektórych mieszkańców się kończy, a od drzwi urzędu obijają się jak piłki, słysząc, że gołębie nie są własnością miasta. Kto ma więc zaradzić temu problemowi?

Od lat trwa wojna mieszkańców ostrowskiego Śródmieścia (i innych osiedli) z gołębiami. Dla wielu ostrowian to rzeczywiście może być uciążliwy problem, bo gołębie brudzą, produkując nawet 12 kg odchodów rocznie przez jednego osobnika, potrafią być hałaśliwe, a do tego mogą być nosicielami bakterii i wirusów.

Członkowie wspólnoty przy ulicy Ogrodowej w Ostrowie Wlkp. w ubiegłym roku zainwestowali z własnych środków w renowację bloku mieszkalnego. Gołębiom też spodobał się nowy wizerunek budynku, który – jak obawiają się jego lokatorzy – z powodu tych ptaków może zostać zniszczony. A mają konkretne pomysły na to jak rozwiązać ten ptasi problem, chociażby ograniczając populację gołębi poprzez stosowanie antykoncepcji u gołębi. Podaje się odpowiedni środek w karmie. – Cierpliwość mieszkańców nie tylko tego miasta, ale i innych miast europejskich została mocno nadwyrężona. Gołębie dewastują np. zabytki, roznoszą choroby, one nie są pożyteczne. Ja w imieniu wspólnoty 2 lata temu wystosowałem do Urzędu Miasta pismo z pytaniem czy coś można z tym problemem zrobić. Dostałem odpowiedź, że gołębie nie są własnością miasta i nic nie zostanie poczynione. W tym roku ponowiłem zapytanie i otrzymałem lakoniczną odpowiedź: „Odpowiedzi udzieliliśmy w ubiegłym roku i jest ona tożsama” – mówi nam Rafał Wójcik, mieszkanie Ostrowa Wlkp., członek wspólnoty mieszkaniowej „Ogrodowa 1-7”.

Wydział Ochrony Środowiska ostrowskiego Urzędu Miejskiego pozostaje na straży twardych przepisów i odpowiada – gołębie są pod ochroną. Jak dowiedzieliśmy się w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu, nie wszystkie ptaki są pod ochroną całkowitą. To zależy od danej odmiany gołębi, których jest wiele. Niektóre gołębie można traktować radykalnie poza oczywiście okresem lęgowym. Wtedy dopuszczalne jest nawet niszczenie gniazd.

– Jedynie Powiatowy Lekarz Weterynarii mógłby wprowadzić nakaz zmniejszenia populacji gołębi odpowiednimi środkami w przypadku pojawienia się na przykład choroby zakaźnej tj. ptasiej grypy. Jedyna prośba i apel do mieszkańców brzmi – nie dokarmiajmy gołębi. Nie ma konieczności dokarmiania tych ptaków, a przez ich dożywianie one chętnie zostają w miastach i tu bytują– mówi Ewa Kasperek z Referatu Ochrony Środowiska UM Ostrów Wlkp. i dodaje, że mieszkańcy na własną rękę mogą przy danych budynkach, blokach, kamienicach montować tzw. „odstraszacze” na gołębie.

Rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu deklaruje, że RDOŚ jest instytucją odpowiednią i uprawnioną do reagowania na ten problem. Jak się dowiedzieliśmy, w ramach Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska istnieje pula środków, z których można korzystać na projekty „walki” ze szkodliwymi skutkami obecności  gołębi w miastach. Szczegółowa odpowiedź od przedstawiciela RDOŚ w załączonym materiale.

redaktor wlkp24.info
paulina.szczepaniak@tvproart.pl

4 KOMENTARZE




  1. 1



    0

    Panią Ewę zapraszam do wizyty w bloku naprzeciw wymienionej w artykule wspólnoty na ul. Ogrodowej na wyższe piętra, niech Pani przez godzinę posłucha jak działają na nerwy ludziom odstraszacze ptaków montowane na własną rękę… To jest dramat kiedy ma się otwarte okna i na okrągło słucha jakiegoś kwiku. Właśnie na dachu owej wspólnoty niestety działa takowe urządzenie. A ptaki i tak mają ten gwizdek „głęboko pod piórami” nic sobie z tego nie robią. Co będzie kiedy na każdym dachu w śródmieściu pozakładamy sobie odstraszacze? Jeden jazgot?




  2. 1



    0

    Gdybym ja „narobił” na Rynku i świadkiem tego byłaby Straż Miejska, czy mógłbym się tłumaczyć, że nie jestem „własnością miasta”. O przyjezdnych nie wspomnę, mogą robić naprawdę wszystko. Poraża mnie tłumaczenie urzędników. Myślą, że jak im wszystko wolno, to gołębią też.




  3. 0



    0

    „Wydział Ochrony Środowiska ostrowskiego Urzędu Miejskiego” hahahahaha hahahahahaha buhahahahahaha

    To ten sam wydział co za Urbaniaka twierdził, że w Ostrowie nie ma smogu?
    Pani Kasperek własną piersią obroni te latające szczury, żeby tylko nie musiała tym się zajmować.
    Dobrze że są inne instytucje do których można się zgłosić, bo na miasto nie można liczyć.




  4. 1



    2

    Pan Wójcik chyba jakis nadpobudliwy. Jak Panu gołąbki srają to niech Pan je nauczy korzystac z toalety, albo niech Pan wytłumaczy, że wszędzie tylko nie na Pana blok. Sorry, ale gołębie były są i będą i Pan tego nie zmieni. Przez takie marudy jak Pan w tym kraju jest jak jest
    Bez pozdrowień

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick