Miał go zameldować u siebie, żeby mógł zdobyć głosy do sejmiku. Chciał się odwdzięczyć stanowiskiem

4
Tomasz Buchwald pochodzący z Jarocina, który chciał kandydować do sejmiku wojewódzkiego z Krotoszyna, może zapomnieć o starcie z list SLD. Po tym, jak poprosił byłego członka Prawa i Sprawiedliwości o pomoc w zameldowaniu się w tym mieście w zamian za posadę w oddziale jednej z fundacji, przedstawiciele sojuszu nie chcą mieć z nim nic wspólnego.

Prawdziwa polityczna burza wybuchła po tym, jak Tomasz Buchwald (na zdjęciu z prawej) z Jarocina, który chciał startować do Sejmiku Województwa Wielkopolskiego z okręgu krotoszyńskiego, poprosił byłego działacza Prawa i Sprawiedliwości z tego miasta Krzysztofa Kubika (na zdjęciu z lewej) o zameldowanie go u siebie. „Zgodziłbyś się zameldować mnie u ciebie? Wtedy do gazet pójdzie informacja, że jestem mieszkańcem Krotoszyna. Chcę zdobyć te głosy” – czytamy na opublikowanych przez Kubika screenach, które umieścił na swoim profilu na Facebooku.

>> Obserwuj nas również na Instagramie! <<

Przeogromne zdumienie

– Pan Tomasz Buchwald odezwał się do mnie na Facebooku i po chwili rozmowy, ten zupełnie mi obcy człowiek, zaproponował, abym zameldował go u siebie w domu. Nie ukrywam początkowego przeogromnego zdumienia, kiedy byłem nagabywany do tego, abym zdecydował się na to i – mówiąc w cudzysłowie – pozwolił mu zamieszkać u siebie – wyjaśnia portalowi wlkp24.info Krzysztof Kubik.

Zdumienie byłego już członka PiS-u z Krotoszyna narastało z każdą kolejną wiadomością, którą otrzymywał. „Krzysztof, potrzebowałbym adresu, a nie mam znajomych już w Krotoszynie. Jesteś tylko Ty. Ja się odwdzięczę oczywiście – na wiosnę będziesz mógł być kierownikiem oddziału naszej fundacji, która będzie miała oddział w Krotoszynie” – czytamy w kolejnej upublicznionej wiadomości.

„Nadaje się do przedszkola, a nie do polityki”

Tomasz Buchwald chciał kandydować do sejmiku wojewódzkiego z ramienia Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Kiedy o sprawie zrobiło się głośno w środowisku, a informacja dotarła do wysokich szczeblem przedstawicieli SLD w Wielkopolsce, okazało się, że mieszkaniec Jarocina nie ma czego szukać na liście wyborczej. – Kiedy pan Buchwald pojawił się u nas jako przedstawiciel Unii Pracy, powiedział, że jest mieszkańcem Krotoszyna. Kiedy chciał wypełnić dokumenty, okazało się, że jest mieszkańcem Jarocina. Powiedział, że załatwi sobie możliwość meldunku, bo stamtąd pochodzi jego rodzina – wyjaśnia nam Wiesław Szczepański, szef wielkopolskiego SLD. – Po informacji, która pojawiła się na Facebooku, temat pana Buchwalda się skończył. Zanim zaczął kandydować, już przestał być kandydatem. Trudno tu mówić o tym, że poprosiłem go o rezygnację, bo jego kandydatura nie została jeszcze zatwierdzona – dodaje.

W rozmowie z portalem wlkp24.info Tomasz Buchwald wyjaśnia, że chciałby porozmawiać z przedstawicielami tej partii i wyjaśnić sprawę. Zapytaliśmy Wiesława Szczepaniaka, czy spotka się z nim. – Jeśli ktoś rzuca takie propozycje, to myślę, że nadaje się do przedszkola, a nie do polityki – ucina działacz SLD, komentując podjęcie próby zameldowania się w Krotoszynie i propozycji objęcia stanowiska w fundacji.

Mniej radykalny w słowach jest Krzysztof Kubik, który mówi, że zachowanie Buchwalda i złożona przez niego propozycja, są „nie fair wobec mieszkańców Krotoszyna”. – Myślę, że stawianie sprawy w ten sposób nie licuje z postawą przyszłego polityka – zauważa.

Tomasz Buchwald do sejmiku chciał startować najpierw z Poznania. – Tam mógłbym się zameldować. Dostałem odpowiedź, że w Poznaniu nie ma dla mnie miejsca na liście, ale jest ono w Krotoszynie. Skontaktowałem się z tamtejszymi władzami SLD, które wiedziały, że jestem osobą szanowaną i znaną. Stwierdzili, że jeżeli społecznik byłby w stanie przywrócić dobre imię sojuszowi i pokazać, że ta partia również myśli o rozwoju dla gminy, to mogę wystartować i bardzo mnie prosili, żebym to zrobił – wyjaśnia nam Buchwald. Jak zaznacza, początkowo nie chciał się zameldować w Krotoszynie. – Naciski jednak były na tyle mocne i sugestywne, że lista nie zostanie zarejestrowana do momentu aż się nie zamelduję – dodaje.

Buchwald: „To nie była forma nacisku”

Niedoszły kandydat do sejmiku z listy SLD mówi, iż „nie wiedział, że Facebook dzisiaj jest takim potężnym medium”. – Proszę nie odbierać tego tak, że moja prośba związana z meldunkiem w Krotoszynie i dalsza propozycja związana z posadą w fundacji miała być jakąś formą łapówki lub wywierania wpływu. Dla mnie najważniejsze było wspieranie tej gminy (Krotoszyn – przyp. red.). Pojawiły się głosy oburzenia, ale też wsparcia mówiące, że gdybym znalazł się na liście, część mieszkańców na pewno by na mnie zagłosowała, bo wiedzą, że jestem osobą uczciwą – tłumaczy Tomasz Buchwald.

Jak się odnosi do słów Krzysztofa Kubika, jakoby obaj panowie się nie znali? – Znaliśmy się prywatnie, chociaż od kilku miesięcy nie mieliśmy bliższego kontaktu. W ogóle nie spodziewałem się tego, że wykorzysta to przeciwko mnie. Nie napisałbym czegoś takiego do osoby, której bym nie znał – podkreśla.

Co dalej z karierą polityczną Buchwalda? – Po namowach i konsultacji z mieszkańcami gminy Jarocin, zdecydowałem, że będę kandydował do rady miejskiej Jarocina z komitetu Wolny Jarocin. Jestem już na liście. Stwierdziłem, że warto pokazać, że jestem wiarygodną osobą. Chociaż nie przewidywałem wcześniej startu do gminy, doszedłem do wniosku, że warto pozostać wiernym mieszkańcom Jarocina – przekonuje niedoszły kandydat do sejmiku.

redaktor naczelny wlkp24.info
sebastian.matyszczak@tvproart.pl

4 KOMENTARZE

  1. 4
    1

    Ale ciul z tego Buchwalda! Jak mu nie wstyd – i jeszcze się mętnie i pokrętnie tłumaczy. ON NIE JEST ANI ZNANY ANI (tym bardziej) SZANOWANY. Zachował się jak dziecko (nie obrażając dzieci). Normalny karierowicz – niech się zapisze do takiej znanej partii, gdzie szefem jest stary kawaler. Misiewicz tak zrobił i się obłowił.

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick