Marcel z Krotoszyna i jego rodzice lecą do USA. Dziękują tysiącom ludzi dobrej woli [WIDEO]

21

Marcel Samol z Krotoszyna w szóstym miesiącu swojego życia usłyszał wyrok – guz mózgu. Rodzina chłopca natychmiastowo ruszyła do działania i robiła wszystko, by ratować chłopca. Szansą na jego wyzdrowienie jest kosztowna terapia w Stanach Zjednoczonych w stanie Ohio. Wielka zrzutka pieniędzy zakończyła się szczęśliwym finałem, a rodzice i Marcel właśnie pakują się na wyjazd. Do USA wylatują w niedzielę 19 stycznia.

Marcel Samol z Krotoszyna. Imię tego chłopca, mimo że żyje dopiero kilka miesięcy, zna już tysiące ludzi. Wszystko przez to, że już jako niemowlę musiał rozpocząć najtrudniejsza walkę – walkę o życie. Szansę na wyleczenie Marcel dostanie w Stanach Zjednoczonych – lekarze podejmą się skomplikowanego procesu leczenia guza mózgu. Wyceniono to jednak na ponad 3 mln 600 tys. Do pomocy ruszył cały Krotoszyn, Wielkopolska a nawet Polska.

Udało się. Na koncie Marcela na SiePomaga.pl widnieje pełna suma potrzebna na leczenie w USA. Potrzeby w przyszłości wciąż będą duże, ale dobre wieści są takie, że w niedzielę rodzina wsiada w samolot i leci po życie Marcelka. Historia Marcela poruszyła tysiące serc. Zbiórka na jego leczenie była pierwszą tak dużą akcją pomocy, która ożywiła całe miasto i region, a trwała zaledwie niespełna dwa tygodnie.

I to nie koniec. Podczas gdy Marcel będzie pół roku walczył o swoje zdrowie i życie za Oceanem, Krotoszyna nie wciąż będą mu pomagać. Duży event plenerowy na krotoszyńskim rynku zaplanowany jest na 2. lutego – będą koncerty, strefa gastronomiczna, kwesta uliczna do puszek na dalsze leczenie chłopca. Imprezę pod hasłem „Krotoszyńska Puszka Szczęścia” zorganizuje nowo powstałe Stowarzyszenie „Umami”.

Przypominamy! Wciąż trwają licytację na facebookowej grupie „Licytacje dla Marcelka”, a pieniądze na koncie SiePomaga.pl nadal są zbierane i przeznaczone na leczenie chłopca, czy też niespodziewane koszty podczas pobytu rodziny Marcela w Stanach Zjednoczonych.

#GoMarcel – to hasło niech wciąż nam towarzyszy, gdy będziemy kibicować Marcelowi. Wiele osób będzie na niego czekać, a on sam powoli zaczyna mówić pierwsze słowa, więc z pewnością nie może doczekać się aż powie wszystkim „dziękuję”.

21 KOMENTARZE

  1. 14
    55

    Rozumiem, że skoro razem jadą to po powrocie kolejna zbiórka na życie rodziny? Mysle, że mają tam dobrą opiekę żeby mógł jechać tylko jeden rodzic. Tęsknota tęsknotą ale po powrocie też muszą za coś żyć, a tak dodatkowe koszty bo dwoje rodziców trzeba zakwaterować co jak wynika z ich opowieści nie jest tam tanie.

  2. 23
    8

    Zibi… bardzo znajome jest mi ów Zibi… mam nadzieję, że mylę się co do osoby, która siedzi po drugiej stronie tego podpisu. Dodam jeszcze, że to chyba było logiczne, że polecą tam wszyscy w trójkę i wszyscy darczyńcy byli tego świadomi, i tak jak wyżej pisze PenerzNowotoki, jak się doczekasz potomska to zrozumiesz… myślę, że chciałbyś być przy swoim dziecku czy najbliższej osobie, kiedy jest tak poważna sytuacja – TO JEST NORMALNE !! Ale znajdzie się taki jeden co musi shejtować nawet taką kwestię. Serio, aż się przykro robi jak czyta się takie wpisy. Nie chcesz to nie pomagaj i nie komentuj – PROSTE !!

  3. 7
    8

    Zibi… Jesteś bardzo niedobrym człowiekiem. Z twojego wpisu aż kipi jadem, nienawiścią i zawiscią. Który rodzic nie chciałby być w tak ciężkich momentach życia tego chłopca przy nim? Pomyśl zanim drugi raz zaczniesz pluć jadem na forum.

  4. 8
    8

    Nie wyobrażam sobie żeby mieli nie jechać całą rodzinką.. to jest walka o życie tego dziecka i w takiej sytuacji rodzina musi być razem… ja też wpłaciłam pieniążki i trzymam kciuki za pomyślny przebieg leczenia.

  5. 9
    2

    Popieram komentarz Zibiego. Nie muszę daleko szukać bo córeczka mojego sąsiada również miała poważny problem neurologiczny. Też mieli jechać razem ale on został, zrobił remont chaty żeby mała miała lepsze warunki po powrocie i co najważniejsze zasuwał żeby mieć siano na chyba najdroższy okres rekonwalescencji i dalszej terapii bo wiadomo, że na państwo nie ma co za dużo liczyć.

    • 10
      3

      O to mi właśnie chodzi, ale wiara jedzie ,że hejt i jestem złym człowiekiem. Też wpłaciłem i to nie mało na Marcelka. Rozumiem, że każdy z rodziny by chciał być z dzieckiem w tak trudnym okresie ale trzeba pomyśleć co będzie po powrocie. Kolejna zbiórka? Czas pokaże. A wy ludzie sami właczcie myślenie, a nie osądzajcie człowieka po wpisie. Znam wielu innych, którzy myślą podobnie. Nie neguję działania, niech nawet dziadek z babcią jedzie, ale zwracam uwagę na to co będzie po powrocie. Poczekamy zobaczymy

  6. 3
    6

    A ty jako ojciec zostałbyś w domu i chodził spokojnie do pracy kiedy twój syn walczy o zycie w Stanach. Nie wyobrażam sobie tego widać że nie masz dzieci. Komu nie pasuje niech nie pomaga i uniknie zbędnych komentarzy.
    Wracaj do zdrówka Marcelek jesteśmy z wami

  7. Panie Zibi widzę Pana wpis już pod niejednym artykułem i za każdym razem jeździ pan po ludziach ile gaz da… Niech się Pan nie dziwi więc że ludzie mają już Pana poprostu serdecznie dość. Niech ma litość boska da Pan już wszystkim święty spokój, bo nadejdzie taki dzień że los Pana zechce pokarać za to wszystko i gwarantuje że zostanie pan z tym zupełnie sam. Niech już Pana głowa nie boli o to co będzie po powrocie Marcelka i jego cudownych rodziców, którzy są przy nim oboje właśnie wtedy kiedy on tego najbardziej potrzebuje i to teraz w tej chorobie jest dla niego najważniejsze. Poza tym szanowny Panie istnieje coś takiego jak RODZINA oni zawsze są kiedy ich potrzebujemy i dałabym sobie przysłowiowo głowę ręce i nogi pociąć że będą mieli gdzie wrócić razem z Marcelkiem już oni o to zadbają. A Panu dobrze radzę wziął by Pan lepiej w łapę różaniec i modlił się o siebie i rozum swój, o Marcelka i innych którzy cierpią tak jak on i potrzebują cudu i o ich rodziców, rodziny żeby Bóg dawał im siły każdego dnia na zmaganie się z tym wszystkim przez co muszą przechodzić. AMEN.

    • Napisać sobie Zibi na podpisie to każdy moze, ciekawe gdzie były moje komentarze skoro nigdzie ich nie zamieszczałem. Przeżywacie i nakręcacie się jakby niewiadomo co było napisane. To od was kipi nienawiść i złość, przecież nikt nie może mieć swojego zdania i go wyrazić bo zaraz będą po nim wszyscy jechać.

    • A skąd wiecie, że nie pomogłem i nadal nie pomagam? Na tyle ile mogę zawsze służę pomocą. Bardziej chciałem podkreślić to, że pomimo tego, że każdy z rodziny bardzo chciał jechać to nie zrobili tego myśląc o przyszlosci, o dalszym godnym zyciu. Sam powiedział mi,że co ma się teraz zwolnic, a później jeść kamienie? Również otrzymali sporą pomoc ze zbiórek, ale oprócz tego dużo dołożył swoją ciężką pracą i teraz może powiedziec, że zrobił wszystko żeby im się jakoś żyło.

  8. 1
    2

    Z tego co rodzice Marcelka mówili to tata małego ma pracę od razu po powrocie do Polski więc nie rozumiem po co ten cyrk tutaj. Niech się każdy zajmie swoim życiem a im dajcie spokój. Jadą walczyć o życie swojego dziecka!

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick