Przedwyborcze „wyprowadzki”. Kalina Michocka opuszcza Wiosnę, a Jerzy Kozłowski – Kukiza

3
fot. Facebook/Kalina Michocka
Kalina Michocka opuszcza szeregi partii Wiosna. Taką decyzję podjęła tuż przed wyborami do parlamentu. Powodem rezygnacji miała być "dwójka" na liście w Kaliszu dla asystenta Roberta Biedronia - Patryka Janczewskiego, czyli tzw. "kandydata spadochroniarza" - niepochodzącego z okręgu, z którego startuje. Z dotychczasowym ugrupowaniem postanowił rozstać się także Jerzy Kozłowski - dotychczasowy poseł Kukiz'15, który wystartuje z listy Prawa i Sprawiedliwości.

Tworzenie list wyborczych to niewdzięczne zadanie, bo nie da się zadowolić wszystkich kandydatów. Zazwyczaj polityczne spory i rozczarowania dotyczą miejsca startu bądź miejsca na liście nadanego przez partie poszczególnym osobom, chcącym wystartować w wyborach. Tak było w przypadku Kaliny Michockiej z kaliskich struktur Wiosny, która ogłosiła, że opuszcza ugrupowanie Roberta Biedronia. Rozczarowań na początku kampanii wyborczej jest jednak więcej i nie wszystkie dotyczą miejsc na listach, ale również kwestii ideowych.

„Statek zwinął żagle”

Kalina Michocka była jedną z najbardziej aktywnych członkiń w kaliskich strukturach Wiosny. Koordynowała też działania partii w okręgu kalisko-leszczyńskim. Zaangażowana była również w wybory do Europarlamentu. Wraz z pozostałymi członkami tego ugrupowania wspierała dr Sylwię Spurek, jako kandydatkę na europosłankę.

Decyzja o wprowadzeniu na drugie miejsce listy Patryka Janczewskiego, który w okręgu kalisko-leszczyńskim uznany został za „spadochroniarza”, jest dla Michockiej nie do przyjęcia. O swoim odejściu poinformowała poprzez media społecznościowe, dokładnie tłumacząc powody podjętej decyzji. – Od samego początku priorytetem mojej aktywności w Wiośnie była praca dla rozwoju regionu, dla naszych miast i powiatów. Kandydat „z teczki” w tym nie pomoże. I żeby było jasne – nie chodzi o to, że „dwójka” miała być dla mnie i teraz mi smutno. Nie chodzi też o to, że każdy kandydat z zewnątrz to zło wcielone. Ale TA decyzja to jasny jak światło latarni morskiej sygnał, że statek zwinął już wszystkie żagle, lokalne struktury to zbędny balast, a kapitan przewidział limit miejsc w szalupie ratunkowej i okręg kaliski się nie załapał pisze Michocka na swoim fanpage’u.

Była już członkini Wiosny podkreśla, że na budowanie kaliskiej Wiosny poświęciła wiele czasu i energii. – Zaangażowanie w pracę dla okręgu numer 36 to żywy dowód na to jak ważna dla nas i naszych sympatyczek/-ów była nadzieja na nową jakość i skuteczność w polityce dodaje Michocka.

Kalina Michocka zapewnia, że pomimo odejścia z partii, wciąż popiera lewicowe porozumienie. Jej zdaniem to nadal najlepsza i jedyna progresywna propozycja polityczna.

„PSL jest odpowiedzialny za wszelkie patologie”

Kolejnym bohaterem przedwyborczych „wyprowadzek” jest poseł Jerzy Kozłowski dotychczas związany z Kukiz’15. Porozumienie jego ugrupowania z Polskim Stronnictwem Ludowym było dla niego nie do zaakceptowania. Stąd – jak mówi – decyzja o rozstaniu się z ugrupowaniem Pawła Kukiza. – Nie jest tajemnicą, że nie wystartuję z listy Konfederacji, a w przypadku wejścia w układ z PSL-em, mało tego, że nie wystartuję, ale też opuszczę klub poselski Kukiz’15. I tak też się stało – powiedział w rozmowie z naszym portalem.

Kilka dni później dostał telefoniczną propozycję startu z listy PiS-u. Na odpowiedź w sprawie politycznego transferu dzwoniący nie musiał długo czekać, choć – jak zaznacza poseł Kozłowski – „transfer” to nie ejst najlepsze słowo określające jego decyzję. – Przyjąłem tę propozycję z zadowoleniem. Traktowałbym to raczej w kategoriach zaproszenia na listę Prawa i Sprawiedliwości i z tego zaproszenia skorzystałem – dodaje.

W wyborach parlamentarnych w 2015 roku ruch Kukiz’15 startował jako alternatywa dla dotychczas istniejących ugrupowań, aby skruszyć „zabetonowaną” od kilku wcześniejszych lat scenę polityczną. Teraz Kozłowski będzie ubiegał się o mandat z listy jednej z tych wielkich partii, z którymi początkowo jego ugrupowanie walczyło. – Mój start z PiS-u nie jest zaprzeczeniem pierwotnym wartościom, jakie nam przyświecały. Zaprzeczeniem jest to, co zrobił Paweł Kukiz, dogadując się z PSL-em. My startowaliśmy wtedy, chcąc walczyć z patologią III RP, jaką była koalicja PO-PSL. I wejście w jakiekolwiek porozumienia z jedną z tych partii, jest nie do akceptacji, bo PSL jest odpowiedzialne za wszelkie patologie, które zaczęły się dużo wcześniej niż za kadencji PO-PSL. Wystarczy dodać, że jako koalicjant brali też udział w każdej władzy, która była po roku 1989 roku. Zresztą wcześniej występowali pod nazwą ZSL i byli aktywnym uczestnikiem układu obcego mocarstwa, które rządziło Polską, czyli Rosji sowieckiej – zakomunikował.

Jerzy Kozłowski uzasadnia akceptację propozycji złożonej przez PiS tym, że ruch Kukiz’15 przeprowadził badania wśród potencjalnych wyborców, z których wynikało, że to właśnie Prawo i Sprawiedliwość jest tzw. drugim wyborem dla elektoratu, który cztery lata temu zaufał Pawłowi Kukizowi.

redaktor wlkp24.info
ewa.pieczynska@tvproart.pl

3 KOMENTARZE

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick