Kajzer nie zgadzał się z decyzją lekarza. Chciał jeździć

4
W trakcie wczorajszego derbowego meczu w Ostrowie Wielkopolskim, zespół PSŻ Iveston już w pierwszym wyścigu stracił swojego najskuteczniejszego polskiego zawodnika. Marcel Kajzer zanotował upadek na pierwszym łuku. Długo nie podnosił się z toru. Ostatecznie wstał o własnych siłach i wrócił do parkingu. Tam lekarz zawodów zadecydował o jego niezdolności do dalszej jazdy. Pojawił się bowiem z barkiem. - Wyskoczył mi bark, ale po kilku chwilach wszystko było już w porządku. Byłem sprawny i zdrowy. Gotowy do jazdy. Lekarz jednak zadecydował, że jest inaczej, że moja dalsza jazda może zagrażać innym zawodnikom - mówi nam żużlowiec poznańskiej drużyny, który po zakończeniu czwartego biegu pojawił się na torze. Przebiegł pełne okrążenie, jednocześnie robiąc po drodze pompki i przysłowiowe pajacyki. - Chciałem pożegnać się z ostrowskimi kibicami i jednocześnie pokazać, że wszystko jest ok z moim zdrowiem - kończy Marcel Kajzer.
redaktor wlkp24.info
bartosz.karasinski@tvproart.pl

4 KOMENTARZE

  1. 1
    4

    A ja mam inne pytanie.. Skro bark u Kajzera tak sobie wskakuje i wyskakuje to kogo byłaby wina gdyby wyskoczył mu w biegu powtórzonym ?????????? Ten chłopak nie zdaje sobie sprawy że jest zagrożeniem dla innych na torze

    • Każdy zawodnik na torze jest zagrożeniem dla innych, taki „sport”…dlatego wszyscy powinni być wykluczeni i w ogóle nie powinno być żadnego biegu, dosyć już było wypadków w których ginęli młodzi chłopacy albo zostali kalekami tylko po to żeby ktoś się cieszył na trybunach z tego „sportu” , a jeszcze ktoś inny zarabiał na tym „sporcie”

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick