Jak się liczy głosy wyborców i kto zostanie senatorem, kiedy wybrany zrezygnuje?

8
Raptem kilka dni dzieli nas od wyborów parlamentarnych. Choć w ostatnich latach praktycznie co roku idziemy do urn, mało kto wie, jak liczone są głosy i na jakiej podstawie Państwowa Komisja Wyborcza przyznaje mandaty. Zagadką może być też sytuacja, w której senator wybrany z jednego ze stu okręgów zrezygnuje bądź umrze. Kto zajmie jego miejsce, skoro na listach często są raptem dwa nazwiska?

W Polsce głosy podczas wyborów przelicza się metodą D’Hondta. Jej nazwa pochodzi od nazwiska Victora D’Hondta – belgijskiego matematyka. To tyle, jeśli chodzi o łatwe do przyswojenia rzeczy, bo sam sposób przeliczania głosów i dzielenia mandatów już tak prosty nie jest.

W przypadku wyborów do senatu, w których na listach mamy dwa nazwiska, jak ma to miejsce w naszym okręgu, każda karta jest wyjmowana z urny i przeliczana. Inaczej wygląda sytuacja z liczeniem głosów do sejmu. Tutaj najpierw przelicza się liczbę oddanych głosów na ugrupowanie i na tej podstawie przyznaje się mandaty. Następnie przelicza się oddane głosy na poszczególnych kandydatów i dopiero wtedy przyznawane są mandaty osobom, które zgromadziły najwyższą liczbę głosów.

Kiedy mandaty zostaną już przyznane, ale z jakiejkolwiek przyczyny któryś z parlamentarzystów musiałby zrezygnować z pełnienia funkcji, wówczas należy wybrać jego następcę. W przypadku sejmu wolne miejsce zajmuje osoba, która pod względem liczby zdobytych głosów w okręgu, z którego kandydat zrezygnował, miała najwięcej punktów. Inaczej wygląda sytuacja w wyborach do senatu, gdzie mamy do czynienia z okręgami jednomandatowymi. Tutaj następcę trzeba wyłonić w drodze wyborów uzupełniających w konkretnym okręgu.

redaktor wlkp24.info
hanna.olejnik@tvproart.pl

8 KOMENTARZE

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick