Dyrektorzy w sprawie „afery oświatowej”. Co stracą ostrowskie przedszkola?

1
Kilka dni temu na portalu wlkp24.info informowaliśmy o "aferze oświatowej", która wybuchnęła na październikowej sesji rady miasta Ostrowa Wielkopolskiego. Na ostrowską oświatę brakuje około 4 milionów złotych, a władze miasta szukają oszczędności, by te braki wyrównać. Głos w sprawie zabrali dyrektorzy niepublicznych placówek oświatowych, głównie przedszkoli. To właśnie w tych miejscach obniżona została dotacja z miejskiego budżetu.

Jak się okazuje, temat obniżenia dotacji na niepubliczne placówki oświatowe na październikowej sesji rady miasta pojawił się na prośbę kilku dyrektorów tychże placówek. Obniżenia dofinansowania na początku roku szkolnego, czy nawet kalendarzowego nie spodziewali się, a wszystko wskazuje na to, że kierownicy placówek muszą teraz ciąć koszty. Kilkoro z nich zabiera głos w mediach. Wczoraj (tj. 6.11.2017) materiał na ten temat opublikowała telewizja Proart w serwisie informacyjnym „Wydarzenia”. Jak twierdzą niektórzy zaniepokojeni sytuacją dyrektorzy, problem leży w ustawie, która mówi o zasadach wyliczenia wysokości dotacji, a którą podważyła Regionalna Izba Obrachunkowa, a sami chcą uniknąć „wchodzenia w politykę”. Wierzą jednak, że samorząd wyda rozporządzenie, które będzie precyzować zasady ustalania wysokości dotacji dla ich placówek.

Na sesji rady miasta w październiku za placówkami niepublicznymi stawił się radny Andrzej Kornaszewski (PO). – Pani Prezydent przed sesją skierowała prośbę do rady o przesunięcie niespełna 4 milionów złotych na oświatę. I te pieniądze w budżecie są, mieliśmy je po prostu przesunąć z kilku źrodeł – około 1 mln. 200 tys. z rezerwy budżetowej, około 2 miliony z tzw. wolnych środków i to, co zakwestionowaliśmy – ponad 630 tys. złotych z inwestycji drogowych. Nieco ponad 3 miliony już „poszły” do oświaty – mówi Kornaszewski.

Wcześniej w lokalnych mediach pojawiały się informacje, że na oświatę zabraknie nawet 6 milionów złotych. Skąd ta różnica? – Od kilku lat udawało się zamykać budżety z końcem roku. W tym roku poszukując pieniędzy wrócono do scenariusza sprzed kilku lat. Wymyślono, by składki ZUS-owskie i składki do Urzędu Skarbowego z grudnia przenieść na styczeń, co jest zresztą zgodne z prawem. To miałaby być kwota około 1,2 czy 1,3 miliona. Gdyby to doliczyć do wcześniejszych 4 milionów, wyjdzie kwota ponad 5 milionów braku na oświatę – wyjaśnia radny Kornaszewski.

Wcześniej pytana o całą sytuację zastępca prezydent miasta Ewa Matecka wyjaśniała, że radni wiedzieli o przesunięciach pieniędzy, a dyrektorzy powinni być sytuacji świadomi. Ci, z którymi rozmawialiśmy przed kamerami zapewniają, że nigdy takiej sytuacji nie było aż na tak znaczący „minus”. – Raczej środki na koniec roku zostawały i mieliśmy oszczędności, strat nie przypominam sobie – mówi Jarosław Orczykowski, dyrektor SP dla klas I-III „Mądra Sowa” w Ostrowie Wielkopolskim.  Radny Andrzej Kornaszewski dodał, że nic nie zmienia fakt, że radni dostali informacje o zaistniałej sytuacji na zaledwie 10 dni przed sesją, kiedy nie można było podejmować już znaczących decyzji. – Uchwalając budżet na rok 2017 opieraliśmy się na tym, co przygotowała Pani Prezydent. Nikt nam wtedy nie powiedział, że jesienią będzie trzeba dołożyć do oświaty (…) Uchwaliliśmy budżet zakładając dobrą wolę władz czyli porządnie wyliczone budżety oświaty. Jeśli ktoś mówi, że dowiedzieliśmy się o wszystkim w październiku na komisjach – 10 dni przed sesją – to przepraszam, ale mogę się jedynie uśmiechnąć – sumuje radny.

Władze miasta zapewniały, że fakt, iż na oświatę w pewnym momencie roku brakuje pieniędzy i – szczególnie jesienią – trzeba dokładać pewne kwoty i ich szukać, jest normalny. Zapytaliśmy o zdanie byłego prezydenta miasta Ostrowa Wielkopolskiego Jarosława Urbaniaka. Obecny poseł na Sejm RP twierdzi, że za jego prezydentury oraz od lat 90-tych, gdy był radnym – do takich sytuacji nigdy nie dochodziło. – Prezydent miasta jest od tego, żeby pieniądze miasta podzielić sprawiedliwie i od niego zależy  na co te pieniądze są wydawane. Ani ja, ani moi poprzednicy nie oszczędzali na oświacie. W tej chwili mamy sytuację taką, że prezydent Klimek próbuje zaoszczędzić na ostrowskich dzieciach – puentował przed kamerami telewizji Proart Jarosław Urbaniak.

Dyrektorzy niepublicznych szkół, którzy zdecydowali się rozmawiać na ten temat twierdzą, że ich jedynym oczekiwaniem jest przede wszystkim spotkanie z władzami miasta i przeanalizowanie sytuacji i wypracowanie odpowiednich zasad współpracy. Samorząd miasta planuje w najbliższym czasie wydać oświadczenie komentujące sprawę.

redaktor wlkp24.info
paulina.szczepaniak@tvproart.pl

1 KOMENTARZ

NAPISZ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię lub nick

Uzupełnij równanie (pole wymagane):